Mało kto wie, że podczas II wojny światowej tysiące polskich zesłańców Sybiru znalazły schronienie w… Ugandzie, w Afryce Środkowo-Wschodniej. To właśnie tam zaoferowano opiekę i możliwość odbudowania codziennego życia ludziom, którzy przeszli przez sowieckie deportacje i zdołali ewakuować się wraz z Armią Andersa z piekła Sybiru.





Tej historii poświęcona jest wystawa „Z Sybiru do Afryki. Polacy w Ugandzie”, przygotowana przez Muzeum Pamięci Sybiru w ramach projektu „Sybir – więzienie narodów” i zaprezentowana w Muzeum Kolejnictwa Ugandy w mieście Jinja. Ekspozycja, poprzez unikalne fotografie i towarzyszące im autorskie teksty pracowników Muzeum Pamięci Sybiru, opisuje przymusowe przesiedlenia i funkcjonowanie sowieckiego systemu represji, a także drogę polskich zesłańców ku wolności. Wystawę uroczyście otwarto w przeddzień ustanowionego przez UNESCO Afrykańskiego Dnia Światowego Dziedzictwa. W jej otwarciu, które odbyło się 4 maja 2026 roku, uczestniczył dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru prof. Wojciech Śleszyński oraz specjalistka ds. rozwoju Muzeum Julita Waś. Podczas pobytu przedstawiciele Muzeum odwiedzili także cmentarze w miastach Masindi i Koja.



Pierwszy transport obywateli polskich dotarł do Ugandy pod koniec sierpnia 1942 roku. Uchodźców osiedlono w Masindi na zachodzie kraju oraz nieopodal miejscowości Koja nad Jeziorem Wiktorii. Z czasem miejsca te stały się jednymi z największych skupisk Polaków w Afryce. W grudniu 1944 roku przebywało tam łącznie 6435 polskich uchodźców, w tym 2905 dzieci i młodzieży. Osiedla organizowano na terenach rolniczych, aby mogły być w dużej mierze samowystarczalne. Powstawały w nich przedszkola, szkoły podstawowe i średnie, drużyny harcerskie, koła teatralne i ośrodki życia społecznego. W Masindi przy szkole działał ogród botaniczny, a w Koi młodzież uprawiała sporty wodne, m.in. wioślarstwo i żeglarstwo. Mimo że władze próbowały ograniczać kontakty z miejscową ludnością, relacje między Ugandyjczykami a polskimi uchodźcami układały się dobrze.



Jedną z mieszkanek osiedla Koja była Karolina Mariampolska, którą w lutym 1940 roku, wraz z całą rodziną, Sowieci deportowali do Republiki Komi. Jak wiele deportowanych rodzin, Mariampolscy odzyskali wolność po podpisaniu układu Sikorski-Majski (1941). Karolina, przez Persję, dotarła do Ugandy. W osiedlu Koja mieszkała do 1948 roku. Stamtąd wyjechała do Wielkiej Brytanii. Wkrótce ukończyła studia i przez wiele lat pracowała jako nauczycielka. Zaangażowała się wówczas także w działalność polskiego harcerstwa. Dzięki temu poznała Białostoczanina Ryszarda Kaczorowskiego, za którego wyszła w 1952 roku. W latach 1989-1990, u boku męża, który pełnił wówczas funkcję Prezydenta RP na Uchodźstwie, wypełniała z wielkim zaangażowaniem obowiązki Pierwszej Damy. Zmarła 21 sierpnia 2021 roku.
Polskie osiedla w Ugandzie były likwidowane stopniowo. W 1945 roku większość dzieci z sierocińca w Masindi oraz część dzieci z Koi przeniesiono do osiedla Rongai w Kenii. Osiedle w Masindi zamknięto w 1947 roku, a w Koi – w sierpniu 1952 roku. Polacy wyjeżdżali m.in. do Wielkiej Brytanii, Australii, Kanady i Francji. Część z nich wróciła do Polski. Z Afryki zabrali fotografie, pamiątki i wspomnienia miejsc, które przez kilka wojennych lat były ich domem.
Takie pamiątki znajdują się również w zbiorach Muzeum Pamięci Sybiru. Dokumenty, fotografie i przedmioty związane z afrykańskim etapem losów polskich uchodźców, m.in. walizka z napisem „Osiedle Koja – Afryka”.
Po zakończeniu prezentacji w mieście Jinja, ekspozycja trafi do Masindi Hotel – najstarszego hotelu w Ugandzie, także związanego z historią polskich deportowanych.
