Niemal 1400 osób dzisiejszy wieczór spędziło w murach Muzeum Pamięci Sybiru. Pierwsi goście pojawili się już po godzinie 16.00. Na chętnych czekały liczne atrakcje m.in. namiot z publikacjami i gadżetami Muzeum Pamięci Sybiru, warsztaty dla najmłodszych z wykonywania kotylionów – czerwone maki, punkt z grupą rekonstrukcji historycznej oraz wiele innych.
– Mamy tu oryginalne przedmioty z czasów II wojny światowej związane przede wszystkim z 2 Korpusem. Są to głównie eksponaty produkcji brytyjskiej: umundurowanie, sprzęt radiotechniczny, radiostacje, lampy sygnałowe, ale także broń i indywidualne wyposażenie żołnierzy – zachęcał do oglądania Radosław Dąbrowski z Muzeum 2 Korpusu Polskiego w Józefowie.








W długiej kolejce do wejścia czas mogła umilić gorąca herbata podawana przy stanowisku Wodociągów Białostockich.
Pierwsza grupa zwiedzających weszła do Muzeum tuż przed godziną 18:00. W sali audiowizualnej na naszych gości czekał niezwykły eksponat – maki zerwane w 1944 roku pod Monte Cassino przez żołnierza Armii Andersa, Leopolda Kundyckiego. Nasi zwiedzający mieli również okazję wysłuchać m.in. fragmentu wspomnień płk Romualda Lipińskiego, uczestnika bitwy pod Monte Cassino, czytanych przez Adama Woronowicza oraz wywiadu z Peterem Kundyckim, wnukiem Leopolda, który przekazał maki do Muzeum Pamięci Sybiru.







Ku zaskoczeniu jednej z grup, okazało się, że dzisiejszego wieczoru ich przewodnikiem po wystawie stałej będzie dyrektor Muzeum, prof. Wojciech Śleszyński. Zwiedzający później chętnie dzielili się swoimi historiami rodzinnymi oraz wrażeniami z oprowadzania:
– Wystawa robi wrażenie, zwłaszcza układ. Na dole jest tak mrocznie, zagłębiamy się w historię, a później wchodzimy na górę i jest ta biel, która aż przytłacza – mówiła jedna ze zwiedzających.
– Przyszłyśmy, bo nasz dziadek był wysłany na Sybir. Do tej pory nic na ten temat nie wiedziałyśmy, ale niedawno zaczęłyśmy się interesować jego losem – mówiła jedna ze zwiedzających – Muzeum jest wspaniale zrobione, rewelacja, fantastyczny przewodnik – dodała.





Niezmiernie cieszą nas dobre opinie wśród najmłodszych uczestników dzisiejszej Nocy Muzeów.
– 10 na… 9 – po długim namyśle ocenił wystawę kilkuletni Stefan.
Na pierwszego, tysięcznego i ostatniego zwiedzającego czekały drobne upominki. Dziękujemy, że zdecydowaliście się dzisiejszy wieczór spędzić z nami! Tych, którzy nie zdążyli zwiedzić wystawy, zapraszamy jutro od godz. 9:30.
