„Historia, której nie można zapomnieć” – poznaliśmy opowieści Sybiraków - Muzeum Pamięci Sybiru

21 września 2026

„Historia, której nie można zapomnieć” – poznaliśmy opowieści Sybiraków

Swoimi wspomnieniami podzielili się Józef Panasiuk i Janina Rutkowska.

Przejdź do treści

Tym razem po wystawie stałej Muzeum Pamięci Sybiru oprowadzali nie tylko muzealni przewodnicy. O deportacji opowiadali przede wszystkim ci, którzy sami jej doświadczyli – Sybiracy.

Z okazji Światowego Dnia Sybiraka zorganizowaliśmy wyjątkowe zwiedzanie, podczas którego swoimi historiami podzielili się Józef Panasiuk i Janina Rutkowska.

Dzieciństwo Józefa Panasiuka naznaczyła deportacja całej rodziny. Podczas epidemii tyfusu zmarli jego mama i troje rodzeństwa. Józef wraz z bratem i siostrą trafił do domu dziecka. Jego ojciec, Jan, z dwojgiem najstarszych dzieci opuścił Związek Sowiecki z Armią Andersa, a później zginął we Włoszech.

Przy gablocie z przedmiotami, które powróciły z Sybiru, zwiedzający pytali: Co działo się po przyjeździe? Co dawało otuchę? Czy udało się odnaleźć siostry? W opowieści Józefa Panasiuka najmocniej wybrzmiewały losy najbliższych. Sybir to w jego wspomnieniach ciężka praca, głód i choroby, ale przede wszystkim śmierć bliskich, rozdzielenie rodzeństwa oraz oddanie najmłodszych dzieci do dietdomu.

W części wystawy poświęconej GUŁAG-owi o losach swoich bliskich opowiadała Janina Rutkowska.

Jej ojciec, Jan Jasudowicz, został w 1945 roku aresztowany przez NKWD i skazany na 10 lat łagrów. Przebywał m.in. w okolicach Workuty i na Kołymie. W maju 1948 roku na Syberię deportowano także jego żonę Ludwikę wraz z czworgiem dzieci. Janina miała wtedy siedem lat.

Dzieciństwo rodzeństwa upływało w Kraju Krasnojarskim wśród głodu, mrozu, ciężkiej pracy i tęsknoty za ojczyzną. Mimo tych warunków Ludwika dbała o to, by dzieci pamiętały, kim są. Uczyła je modlitwy i języka polskiego, opowiadała o historii Polski i podtrzymywała nadzieję na powrót.

Janina Rutkowska pokazała zwiedzającym rodzinne fotografie. Na jednej z nich dzieci, schludnie ubrane i uczesane, są już razem z ojcem, który po latach powrócił do rodziny. Po śmierci Stalina i zaliczeniu wiecznowo posielenija, jak wspomniała bohaterka spotkania, w Kazachstanie w listopadzie 1954 roku ojciec Janki przyjechał do rodziny. Szybko okazało się, że jest najbardziej wykształconą osobą w sielchozie.

– To ten w białej koszuli, bo był księgowym, urzędnikiem. Mój tatuś był wykształconym człowiekiem – Janina Rutkowska z dumą wskazywała na kolejnym zdjęciu swojego ojca.

Świadectwa Sybiraków dopełniły historię opowiadaną na wystawie i stały się punktem wyjścia do bezpośredniej rozmowy ze zwiedzającymi.

Dziękujemy Józefowi Panasiukowi oraz Janinie Rutkowskiej za zaufanie i podzielenie się pamięcią o najbliższych, a uczestnikom spotkania za obecność i pytania.

Sklep Odwiedź nasz sklep i sprawdź najnowsze publikacje Muzeum Pamięci Sybiru Odwiedź sklep