Sukces Muzeum Pamięci Sybiru na Europejskim Forum Muzeów 2024 - Muzeum Pamięci Sybiru

10 maja 2024

Sukces Muzeum Pamięci Sybiru na Europejskim Forum Muzeów 2024

Doroczna konferencja Europejskiego Forum Muzeów towarzysząca rozdaniu nagród w programie konkursowym EMYA odbyła się w dniach 1-4 maja 2024 r. w portugalskim Portimão. Muzeum Pamięci Sybiru odznaczyło się na tym wydarzeniu nie tylko jako tegoroczny zdobywca Nagrody Muzealnej Rady Europy. Zebraliśmy gratulacje także za doskonale przygotowane prezentacje i przeprowadzone przez nas warsztaty.

Przejdź do treści

Europejskie Forum Muzeów (European Museum Forum), założone przez brytyjskiego muzealnika Kennetha Hudsona pod koniec lat 70., związane jest od lat z Portimão, niewielkim miastem na południu Portugalii. Przy tutejszym muzeum, nagrodzonym w 2010 r. Nagrodą Muzealną Rady Europy, mieści się biuro fundacji oraz jej archiwum. Konferencje Forum odbywają się co roku w innym europejskim kraju, często w jednym z nagrodzonych wcześniej muzeów. W 2024 roku ze względu na stulecie praw miejskich Portimão to Portugalczykom przypadła rola gospodarzy.

Panele, dyskusje i gala rozdania nagród miały miejsce w TEMPO, czyli Teatrze Miejskim Portimão. Przy okazji konferencji europejscy muzealnicy odbyli także wizyty studyjne w kilku placówkach chroniących lokalne dziedzictwo.

Portimão i jego rybackie dziedzictwo

Museu de Portimão, które jako pierwsze mieliśmy okazję zobaczyć i w którym odbył się wieczór otwarcia Forum, mieści się w dawnej fabryce konserw rybnych na nabrzeżu rzeki Arade, niedaleko jej ujścia do Oceanu Atlantyckiego. Wystawa stała sięga aż do czasów przedhistorycznych, ale najważniejsza i najobszerniejsza część ekspozycji opowiada o realiach pracy przy puszkowaniu sardynek. Zachowana do dziś hala produkcyjna z fragmentami maszyn przybliża trud pracy wykonywanej głównie przez kobiety.

– Takich fabryk było w najbliższej okolicy kilkadziesiąt – opowiadał oprowadzający nas po wystawie Jose Gameiro, dyrektor naukowy Museu de Portimão. – Każda z nich miała odmienny sygnał, którym nawet w środku nocy przywoływano robotników do pracy. Kiedy do nabrzeży przybijały łodzie ze świeżym połowem, obróbka ryb musiała ruszyć natychmiast – podkreślał naukowiec.

Między budynkiem a nabrzeżem pozostały do dziś fragmenty wyciągu na kosze z sardynkami – w ten sposób transportowano ryby z zacumowanych przy brzegu łodzi do wnętrza fabryki. Po zmroku kosze, wypełnione teraz białymi lampkami, zamieniają się w malownicze lampiony.

Po fabrykach, jeśli cokolwiek pozostało, to wysokie ceglane kominy, chętnie zasiedlane przez liczne tutaj bociany. Upadek zakładów zaczął postępować po obaleniu reżimowych władz równo 50 lat temu. Mieszkańcy Portimão postawili na rozwój turystyki. – W fabryce sardynek pracowali moi dziadkowie i babcie. Cieszyli się, kiedy zakład upadł, to była bardzo ciężka praca, zwłaszcza pod uciskiem reżimu – opowiadała w kuluarach na otwarciu konferencji pracownica portimalskiego magistratu. Dziś o sardynkach przypominają tylko jadłospisy miejscowych restauracji oraz konserwy w staromodnych opakowaniach sprzedawane w muzealnym sklepie.

Na wieczornym spotkaniu w Museu de Portimão przemawiali wiceburmistrzyni Teresa Mendes, Antonio Apolinario, minister kultury regionu Algarve, oraz Antonio Ramirez, przedstawiciel szóstego pokolenia przetwórców ryb. Jego firma – Ramirez Cannes company – wykupiła markę La Rosa, pod którą przed laty puszkowano sardynki w hali zamienionej dziś w Museu de Portimão. Reszta wieczoru upłynęła nam na rozmowach z uczestnikami Forum.

Czy muzea mogą wpływać na społeczeństwo?

Zasadniczy program konferencji rozpoczął się rankiem 2 maja. Hasło tegorocznych obrad brzmiało „Muzea w dążeniu do wpływu społecznego” i temat roli muzeów w kształtowaniu współczesnych społeczeństw pojawiał się w wielu wystąpieniach.

Posiedzenie otworzyli wspomniany wcześniej Jose Gameiro oraz Joan Roca i Albert, przewodniczący Europejskiego Forum Muzeów.

Joan Roca i Albert, na co dzień dyrektor Muzeum Historii Miasta Barcelony, wspominał postać Kennetha Hudsona, założyciela Forum i pomysłodawcy nagród EMYA:

– Wymyślił te nagrody w zasadniczo optymistycznej końcówce lat 70., gdy nadal oczekiwano coraz szerszego wprowadzania idei państwa opiekuńczego, a rola kultury w prawach obywatelskich rosła. Nagrody zostały ufundowane na takich wartościach jak wspieranie, zachęcanie, nagradzanie i prezentowanie doskonałości i innowacji w dziedzinie muzealnictwa – mówił Roca i Albert. – Wtedy niewiele organizacji i muzeów miało takie podejście i ambicje. Dzisiaj książka Hudsona z 1987 roku „Museums of Influence” („Wpływowe muzea”) jest pozycją klasyczną.

– W ciągu ostatnich 20 lat byliśmy świadkami wielu zmian, które wpłynęły na rolę muzeów, m.in kryzys finansowy, zmiany technologiczne, a ostatnio pandemia, wzrost autorytaryzmów i powrót wojny do Europy. W tej sytuacji wyzwaniem dla Europejskiego Forum Muzeów i Nagrody EMYA jest być przydatnym w tych trudnych czasach, jak to podkreślone zostało dwa tygodnie wcześniej, gdy Nagroda Muzealna Rady Europy wręczona została w Strasburgu, tam, gdzie w 1948 roku powstała Rada Europy – kontynuował.

– Interakcja pomiędzy Radą Europy i Europejskim Forum Muzeów, przy współpracy innych organizacji, takich jak ICOM, jest obecnie bardziej konieczna niż kiedykolwiek. Walka o godność i wolność może odegrać kluczową rolę w obronie praw człowieka w muzeach i szkołach. Stąd znaczenie nagród EMYA, które są najstarszymi i najbardziej prestiżowymi nagrodami dla muzeów na całym kontynencie, a decyzje podejmowane są na podstawie wyników wypracowanych dzięki wysiłkom sędziów EMYA – dodał przewodniczący Forum.

Strategiczna rola muzeów

– Konieczne jest zachowanie warunków, aby muzea mogły się rozwijać i stawać się strategicznymi przestrzeniami dla wiedzy, praw człowieka, włączenia społecznego i demokracji kulturowej. Wśród innych czynników kluczowe znaczenie mają badania intelektualne, autonomia instytucjonalna oraz wsparcie ze strony miasta i obywateli – podkreślał Joan Roca i Albert.

– Muzeum, które nie poświęca się dogłębnym badaniom, może stać się zaledwie atrakcją kulturalną, nie zapewni innowacji, które pozwolą nam na nowo przemyśleć świat. Ta rola badań, które nie mogą ograniczać się do studiowania obiektów i eksponatów, wymaga jednoznacznego uznania muzeów za centra wiedzy – powtórzył swój przekaz ze Strasburga.

 – W czasach wzrostu autorytaryzmu autonomia intelektualna muzeów, podobnie jak w przypadku uniwersytetów, jest niezbędna. Pod tym względem Rada Europy może liczyć na wsparcie Europejskiego Forum Muzeów, ICOM i UNESCO – zaznaczył.

– Gdy w średniowieczu państwa nie były jeszcze skonsolidowane, to miasta pełniły rolę kręgosłupa Europy – przywołał słowa Leonarda Benevolo. – Rola gmin i zaangażowanie obywateli w gwarantowanie prawa kulturalne mają podstawowe znaczenie dla muzeów, aby uniknąć zarówno nadmiernej, jak i niepożądanej kontroli państwa oraz niechcianej prywatyzacji – dodał Roca i Albert.

– Na tym właśnie ma polegać rola nagród EMYA, aby z pomocą innych organizacji promować niezbędne zmiany, dzięki którym – jak najdłużej się da – będziemy chronić muzea przed autorytaryzmem i merkantylizmem – zaznaczył szef Europejskiego Forum Muzeów.

50 niepowtarzalnych placówek

Po oficjalnym wstępie głos zabrała Amina Krvavac, przewodnicząca jury i członkini rady powierniczej Forum, która przedstawiła tegorocznych nominowanych i tematy paneli, w które muzea zostały pogrupowane zgodnie z obszarem ich działalności.

Chwilę potem rozpoczęły się prezentacje muzeów w ramach poszczególnych paneli. Schemat przewidywał, że każda z placówek będzie miała 7 minut za przedstawienie swojej działalności – w ramach tego limitu można było zaprezentować także krótki film – a po wszystkich wystąpieniach reprezentanci muzeów odbywali z jednym z jurorów krótką dyskusję odnoszącą się do zaproponowanych przez niego zagadnień.

I tak w czwartek mowa była o „Muzeach jako miejscach działania” – w tym panelu znalazło się m.in. Estońskie Muzeum Sportu i Igrzysk Olimpijskich, ale i małe, poświęcone „rowerom jako biżuterii” Bici Lab z Andorry. Muzeum Dzieci ZOOM z Wiednia przedstawiło ciekawy program zakładający wyjście z działaniami w przestrzeń miasta (na place zabaw, do szkół i przedszkoli), aby dotrzeć także do maluchów, których rodzice nie pomyśleliby o zaprowadzeniu pociech do muzeum. Swoją ofertą chwaliło się też Węgierskie Muzeum Pieniądza z Budapesztu. Dyrektorka muzeum-zamku Međimurje Čakovec przyznawała, jak wielką satysfakcję czerpie z zaufania, jakim obdarzają muzealników okoliczni mieszkańcy.

W panelu „Odkrywanie nowych wymiarów dziedzictwa przemysłowego” przedstawiły się Muzeum Soli z greckiego Messolonghi, brytyjskie Muzeum Wytwórstwa z Derby, Muzeum Covilhã z Portugalii, Muzeum Szkła i Biżuterii w czeskim Jabloncu i holenderski Kwartał Butów z Waalwijk. W tym muzeum można nie tylko dowiedzieć się, jaką rolę odgrywają buty w kulturze, jak były i są wytwarzane, ale też nauczyć się projektowania i szycia od doświadczonych rzemieślników, wziąć udział w pokazie mody albo zobaczyć dzieła powstałe w ramach rezydencji artystycznych.

Jak pokazać to, czego nie możemy mieć w muzeum?

Panele przeplatane były dłuższymi prezentacjami nagrodzonych w zeszłym roku muzeów. Dyrektor L’ETNO, czyli Walenckiego Muzeum Etnologicznego, które zdobyło nagrodę EMYA 2023, opowiadał, jak prestiżowa nagroda wpłynęła na to niewielkie i działające bardzo blisko lokalnej społeczności muzeum.

– Ta nagroda bardzo pomogła mojemu zespołowi. Pracownicy poczuli, że ich praca jest ważna i doceniana – mówił Joan Seguí Seguí.

Kolejny panel nosił tytuł „Zmieniające się perspektywy: do kogo należy narracja?”. Tu przedstawiły się muzea, które stawiają sobie za cel oddawanie głosu różnych grupom i społecznościom oraz przypominanie o zapominanych historiach mających wielu bohaterów. Było tu Muzeum Saamów SIIDA, którego przedstawicielki występowały w wielobarwnych, tradycyjnych strojach, opowiadając o tym, jak ważnym jest dla ich ludu własne muzeum.

Poznaliśmy Muzeum Kalamaja, które jest współprowadzone przez mieszkańców dzielnicy, o której opowiada, i chociaż na początku z trudem zdobywało ich zaufanie, teraz jest dla nich lokalnym miejscem spotkań. Zobaczyliśmy też prezentację Muzeum Żydowskiego we Frankfurcie, Muzeum Holenderskiego Ruchu Oporu w Amsterdamie i FLUGT – Duńskiego Muzeum Uchodźctwa w Oksbøl. Ta ostatnia placówka w ciekawy sposób zorganizowała przestrzeń po dawnym obozie dla niemieckich uchodźców uciekających przed Armią Czerwoną.

Muzea i nowoczesność. Jak ożywić kolekcję?

Polska jurorka, Dominika Mroczkowska-Rusiniak (wywiad z nią na temat EMYA i współczesnych muzeów można przeczytać na naszej stronie), prowadziła panel „Nawigowanie po cyfrowej granicy”. Tu pojawiły się placówki, które na swoich wystawach i w swojej pracy szeroko wykorzystują najnowsze rozwiązania technologiczne, by przybliżyć przeszłość dzisiejszej publiczności albo pokazać to, czego w żaden sposób nie da się umieścić w muzeum. – Naszych eksponatów nie da się zobaczyć na żywo, spoczywają na dnie Bałtyku. Udało nam się jednak dać odwiedzającym poczucie bliskiego obcowania z pamiątkami przeszłości – mówiła kuratorka Muzeum Wraków ze Sztokholmu.

Specjalista odpowiedzialny za przeprowadzenie cyfrowej transformacji w The Burrel Collection w Glasgow opowiadał, jak jego muzeum przeszło od wystawy obiektów rzemiosła i sztuki do oferowania gościom immersyjnego doświadczenia. – Nie chciałem, żeby wchodzili do kolejnej sali i mówili „O, jeszcze jeden przeklęty dywan”. Dlatego dzisiaj florystyczne wzory na dywanie „ożywają” dzięki cyfrowym projekcjom, a liczne ekrany pozwalają np. na obejrzenie szczegółów dzieł zabezpieczonych gablotami. O swoich pomysłach na wykorzystanie nowych mediów mówiło też Muzeum Mediów w holenderskim Hilversum, Stambulskie Muzeum Kina czy prywatne, ufundowane przez Bank Millenium Muzeum NARC, prezentujące stanowisko archeologiczne pod swoją siedzibą na jednej z głównych ulic Lizbony.

Filozofowanie w muzeum

Ostatni czwartkowy panel dotyczył „Spotkania historii ze współczesnym społeczeństwem”. Tu zaprezentowały się Muzeum Zamku Burgdorf w Szwajcarii oraz Muzea Archeologiczne w Chania (Grecja) i Larnace (Cypr). Swoją transformacją i zachwycającymi klejnotami pochwalił się Skarbiec Królewski w Lizbonie, a Muzeum – Opactwo Wettingen (wielki kompleks dawnego cysterskiego klasztoru) w Aargau pokazało, jak przy pomocy filozoficznych pytań o rzeczy najważniejsze przyciąga do siebie młodą publiczność.

Pierwszy dzień obrad, intensywny, bo pełen nie tylko prezentacji, ale i kuluarowych rozmów i dyskusji, zakończył się przejazdem do sąsiedniej miejscowości Alvor, niegdyś rybackiej wioski. Tamtejsza siedziba straży przybrzeżnej została zamieniona w „centrum interpretacji” przedstawiające niegdysiejsze realia codziennej pracy rybaków z tych okolic. Zebrani w izbie pamięci (a głównie przed nią, tak mały jest to budynek) uczestnicy konferencji wysłuchali wspomnień na temat zmarłego niedawno członka rady powierniczej Europejskiego Forum Muzeów, Kimmo Antili.

Dzień Polski, dzień Muzeum Pamięci Sybiru

Piątek 3 maja bez przesady można określić „polskim dniem” na EMYA 2024. Nasza prezentacja, jako laureatów Muzealnej Nagrody Rady Europy 2024, otworzyła piątkowe obrady. Mieliśmy aż pół godziny na przedstawienie swojej działalności.

Wystąpienie rozpoczął dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru, prof. dr hab. Wojciech Śleszyński:

– Muzeum Pamięci Sybiru jest istotne nie tylko dla nas, mieszkańców Białegostoku, ale także dla wszystkich ludzi mieszkających w tej części Europy – rozpoczął przemówienie.

– Pamiętajmy o tym, że na początku drugiej wojny światowej było dwóch agresorów, z którymi Polska musiała się zmierzyć. We wrześniu 1939 roku podzielili między sobą nie tylko II Rzeczpospolitą, ale całą wschodnią Europę. Zarówno wschód Polski, jak i kraje bałtyckie zostały opanowane przez sowietów – podkreślał.

– Pamiętajmy nie tylko o nazistowskich obozach, ale i sowieckich łagrach oraz akcjach deportacyjnych – apelował do zebranych.

Historyk przedstawił pokrótce misję i wystawę główną Muzeum Pamięci Sybiru. Zaznaczył, że placówka cieszy się uwagą i wsparciem ze strony władz miasta. Swoją wypowiedź zakończył konstatacją:

Gdy otwieraliśmy nasze muzeum, mieliśmy poczucie, że opowiadamy minione dzieje. Dziś, po rosyjskiej agresji na Ukrainę, okazuje się, że mówimy o wciąż aktualnych mechanizmach i zjawiskach. Historia, niestety, powtórzyła się – dodał.

Sybiracy sercem Muzeum Pamięci Sybiru

Paulina Cylka, współodpowiedzialna w Muzeum Pamięci Sybiru za komunikację wizerunkową oraz autorka aplikacji do konkursu EMYA, przedstawiła szeroką działalność muzeum, z naciskiem na współpracę ze środowiskiem Sybiraków i Sybiraczek.

– To oni są sercem naszego muzeum i podkreślamy, że Nagroda Muzealna Rady Europy jest także docenieniem ich świadectwa. Robimy wszystko, by nieść dalej ich opowieść, wspierać ich oraz ich potomków w zachowaniu pamięci o Sybirze.

Publiczność żywo reagowała na poruszającą, budzącą emocje opowieść. Zebrani poznali szczegóły m.in. takich projektów jak Bieg Pamięci Sybiru i akcja „Biegnę dla Sybiraka”, zobaczyła film o inicjatywie „Paczka dla Sybiraka”, dowiedziała się i o Sybirakach opowiadających gościom muzeów o swoich doświadczeniach, i o młodych podróżnikach, którzy ruszają śladem przodków, a potem dzielą się swoimi przygodami z publicznością Muzeum. Mowa była o przyciągającym młodzież Syberyjskim Salonie Ambientu, przedstawiona została także nasza wystawa czasowa „Tylko ból jest mój” z jej bogatym programem ideowym i wydarzeniami towarzyszącymi.

– Korzystamy z wielu form, od konferencji, publikacji i wystaw – także tych współtworzonych przez Sybiraków – przez instalacje artystyczne, spektakle i koncerty, po wydarzenia łączące sport i upamiętnienie – mówiła Paulina Cylka. – W ten sposób staramy się połączyć mieszkańców Białegostoku, regionu i całej Polski z Sybirakami i ich historiami.

Wystąpienie przedstawicieli Muzeum Pamięci Sybiru wzbudziło owację. Od tego momentu posypały się na nas gratulacje – nie tylko ze względu na nagrody, ale i doskonale przygotowane wystąpienia. W kolejnych przerwach między panelami otoczeni byliśmy gronem zainteresowanych. Podziw dla białostockiej placówki wzrósł jeszcze bardziej po wystąpieniu dr. Piotra Popławskiego w panelu poświęconym „Trudnej przeszłości i jej współczesnej spuściźnie”.

W ramach tego panelu przestawił się Memoriał Zámeček Pardubice – poznaliśmy historię miejsca hitlerowskiej zbrodni, które dopiero po upadku komunizmu zostało należycie zagospodarowane, a mały zespół z wielkim oddaniem prowadzi tam dziś szeroką działalność edukacyjną. Memoriał Katastrofy 1902 roku – Muzeum Franka A. Perreta na francuskiej Martynice to z kolei przykład udanej przemiany zarówno budynku muzeum, jak i narracji na jego wystawie.

Placówka upamiętnia katastrofalną erupcję wulkanu, która w 1902 roku dziesiątkowała populację Martyniki. Amerykański geolog założył przed laty muzeum, w którym wśród eksponatów nie brakowało czaszek ofiar. Po niedawnej przebudowie placówka opowiada o tragedii przy pomocy przedmiotów – wrażenie robią nadtopione butelki a nawet kościelne dzwony – a do tego w wydzielonej części o charakterze memoriału wylicza ofiary tego wydarzenia, oddając im należny szacunek.

Doskonałe polskie prezentacje

Doskonałe było wystąpienie Łukasza Mrozika, który prezentował Muzeum i Miejsce Pamięci w Sobiborze – Niemiecki Nazistowski Obóz Eksterminacji. Swoją prezentację zaczął od pytania: – Jak pokazać grozę obozu zagłady w miejscu, w którym z obozu właściwie nic nie pozostało?

Publiczność zamarła w skupieniu, gdy opowiadał o szeroko przeprowadzonych badaniach archeologicznych, o projektowaniu przestrzeni tak, by mimo braku murów pokazać odwiedzającym organizację obozu i drogę ofiar ku komorom śmierci. Wreszcie – gdy przedstawiał zdjęcia przedmiotów, dzięki którym udało się części ofiar przywrócić tożsamość. Wstrząsający był widok pordzewiałych kluczy i imiennych tabliczek z drzwi mieszkań. – Holenderscy Żydzi zabierali ze sobą te tabliczki z myślą, że zamocują je w swoich nowych domach, do których, jak byli przekonani, jechali – mówił Mrozik.

Atmosfera na widowni teatru TEMPO była nie mniej napięta, gdy prezentowało się kijowskie Narodowe Muzeum Historii Ukrainy w Czasie Drugiej Wojny Światowej. Jego dyrektor Yurii Savchuk pokazał, jak muzeum zareagowało na trwającą wojnę – staraniami o zabezpieczenie zbiorów, honorowaniem poległych, ale i wystawami czasowymi, które łączą w sobie dokumentację rosyjskich zbrodni z instalacjami z pogranicza sztuki współczesnej.

Dzielimy się historią sukcesu

Gdy przyszedł czas na prezentację Muzeum Pamięci Sybiru, swoje 7 minut dr Piotr Popławski wykorzystał spektakularnie. Skupił się na studium przypadku i przedstawił Peleton Pamięci, projekt, nad którym pracuje od czterech lat.

Opowiedział o tym, jak od przejazdu przez miasto z kilkorgiem uczestników doszliśmy do międzynarodowego wydarzenia realizowanego przez kilka krajów. Publiczność z zainteresowaniem, a nawet pewną wdzięcznością przyjęła prezentację, w której o ważnych tematach i trudach pracy z lokalną społecznością dr Popławski mówił z werwą i wyważonym humorem.

– Praca muzealniczek i muzealników bywa bardzo wymagającym wyzwaniem, nie zawsze przynoszącym efekt od razu. Kluczem do sukcesu jest otwartość, elastyczność oraz współpraca. W przypadku Peletonu Pamięci te elementy przyniosły nie tylko rozwój wydarzenia, ale też stały się wartościami inspirującymi ludzi w różnych krajach, ale o wspólnych doświadczeniach – podkreślał.

W przerwie po panelu dr Popławski zbierał gratulacje za doskonałą prezentację.

Jak łączyć przeszłość z przyszłością…

Tego samego dnia, czyli w piątek, odbył się także panel „Muzea w poszukiwaniu nowych połączeń”. Tu przedstawiły się takie placówki, jak Narodowe Muzeum w Lublinie, Muzeum Czeskiej Literatury w Pradze, Muzeum Folkloru Pogranicza (MUSEF) w Mouscron (Belgia) czy Villa Bernasconi w Grand Lancy (Szwajcaria) i Muzeum  Östergötland w szwedzkim Linköping.

Pod hasłem „Przestrzeń, miejsce, agenda” prezentowały się Villa Freischütz – Muzeum Domu we włoskim Merano, Centre Dürrenmatt w Neuchâtel (Szwajcaria), Muzeum Domu z Londynu i Muzeum Pau Casals z El Vendrell w Hiszpanii. Naszą uwagę przyciągnęło Muzeum Dzielnicy Luostarinmäki w fińskim Turku. To zajmujący kwartał skansen z typową drewnianą zabudową, dziś w środku miasta – chociaż bogactwo programu oraz dostępność tego miejsca niekoniecznie kojarzy się z wyrazem „skansen”. Od razu pomyśleliśmy o białostockich Bojarach…

Mocne akcenty pojawiły się jeszcze w panelu „Powrót do sztuki: przeszłość w teraźniejszości”. Tu przedstawiły się dwie polskie instytucje – Muzeum Panoramy Racławickiej (Oddział Muzeum Narodowego we Wrocławiu), które pochwaliło się spektakularną renowacją budynku przeprowadzoną bez przenoszenia słynnego obrazu, oraz Muzeum Mazowieckie w Płocku z piękną, nową wystawą stałą sztuki z epoki art deco. Oprócz tego zobaczyliśmy Narodowe Muzeum Sztuki, Architektury i Wzornictwa w Oslo, które „wymyśliło się” na nowo jako „muzeum polifoniczne” oraz treM.A. – Muzeum Sztuki Dawnej w Namur (Belgia), które dokonało remontu… właściwie rękoma samych muzealników.

… i przyciągać publiczność

Interesujący program przedstawiło Królewskie Muzeum Sztuk Pięknych w Antwerpii, które nie tylko pokazuje arcydzieła europejskiej sztuki, ale też konfrontuje ją ze sztuką nowoczesną, a dzieci zachęca do wizyty, instalując w nobliwych muzealnych salach instalacje do zabaw. Sięga po niebanalne rozwiązania – np. zrealizowało projekt, w którym odwiedzający muzeum mieli okazję dyskutować o sztuce z osobami niewidomymi, których pytania uświadamiały widzącym niedostrzegalne dotąd kwestie.

KMSKA nie ucieka też przed problemami społecznymi. – Wokół muzeum przesiadywała młodzież z różnych środowisk, był m.in. problem z obecnością narkotyków. Zatrudniliśmy młodych pracowników, którzy wyszli do tych ludzi z programem, w ramach którego znaleźli dla siebie przestrzeń w muzeum. Uczestniczą w kreatywnych warsztatach, regularnie organizują dla innych koncerty i inne wydarzenia – opowiadała dyrektorka generalna KMSA, Carmen Willems.

Dramat ukraińskich muzeów i muzealników

Wstrząsającym było wystąpienie przedstawicielki Narodowego Muzeum Sztuk im. Bogdana i Barbary Chanenków w Kijowie, która przyznała, że z trudem znalazła w sobie siły i entuzjazm, by przyjechać na Forum i opowiadać o swoim muzeum:

– Jestem wdzięczna, że tu jesteśmy, ale przed wyjazdem do Portugalii było mi bardzo trudno. Pytałam koleżanek z pracy: o czym ja mam im tam opowiadać? U nas są puste ściany i zniszczony budynek. Powiedziały: „Właśnie o tym. Opowiedz, jak się nie poddajemy”.

W jej prezentacji nie było zdjęć uśmiechniętych rodzin w salach zapełnionych dziełami sztuki. Zobaczyliśmy ścianę z ciemnymi prostokątami po zdjętych obrazach, muzealników zamiatających rozbite szkło… Nie było kolorowego, promocyjnego klipu, ale czarno-białe nagranie z monitoringu, na którym widać, jak fala uderzeniowa nieodległej eksplozji wpycha do wnętrza galerii rozbite okna, kłęby pyłu i długie, postrzępione zasłony.

Piątek na konferencji zakończył się panelem pod tytułem „Nauka się liczy”, gdzie zaprezentowały się muzea popularyzujące wiedzę – Giovanni Poleni z Padwy, Forum Wissen z Getyngi, ARTIS-Groote w Amsterdamie i niemieckie Muzeum Neanderthalskie w Mettman).

Ostatnim akcentem dnia było spotkanie w dawnej… giełdzie rybnej na brzegu rzeki Arade, nieopodal Museu de Portimão.

Czas na dyplomy!

W sobotę 4 maja przed południem odbyła się ostatnia debata – na temat społecznej sprawiedliwości w muzeach – oraz prezentacja zeszłorocznego laureata nagrody Kennetha Hudsona, czyli muzeum 23.5 Hrant Dink Site of Memory. Miejsce to upamiętnia Hranta Dinka, zamordowanego w 2007 roku dziennikarza i założyciela gazety Agos, aktywnie działającego na rzecz demokratyzacji Turcji.

W południe nastąpiło wręczenie zaświadczeń o nominacjach do EMYA 2024. Po kolei wszystkie reprezentacje muzeów stawiały się na scenie, by odebrać przyciągający wzrok złoceniami dyplom i ustawić się do pamiątkowego zdjęcia.

Nasze warsztaty. Co nam wolno, na co sobie pozwalamy?

Po tym punkcie programu większość uczestników kończącej się już konferencji zdecydowała się na opuszczenie teatru, aby skorzystać z pięknej pogody lub odpocząć przed czekającą nas wieczorną galą rozdania nagród. Część osób skorzystała jednak z zaproponowanych m.in. przez Muzeum Pamięci Sybiru warsztatów. Poprowadzone przez Paulinę Cylkę i Piotra Popławskiego zajęcia nosiły tytuł „Cienka granica między popularyzacją a popularnością. Jak muzea mogą/powinny mówić o trudnych tematach?”. Spotkanie, dzięki zaangażowaniu uczestników i uczestniczek, było miejscem dyskusji o granicach, jakie stawiają sobie i innym muzea i muzealnicy: co przystoi (w) muzeum? Na co się możemy zgodzić, dążąc do zdobycia publiczności, a czego byśmy nigdy nie zrobili? Jakie formy popularyzacji mieszczą się w naszych granicach, a które je przekraczają? Co może wywoływać kontrowersje i czy należy się ich obawiać?

Po warsztatach przyjęliśmy od uczestników wiele wyrazów wdzięczności za to, że stworzyliśmy im przestrzeń do dyskusji i wymiany pomysłów. Zarazem wszyscy stwierdzili, że specyfika pracy w muzeach jest uniwersalna pod każdą szerokością geograficzną. Niezależnie od kraju i typu muzeum mierzymy się z niewystarczającym budżetem, koniecznością wykonywania przez jedną osobę zadań z wielu różnych obszarów, z presją zdobywania publiczności i naciskami politycznymi.

Światła znów na Muzeum Pamięci Sybiru

Sobotni wieczór przyniósł tak długo wyczekiwane rozdanie nagród. Gala przygotowana w teatrze TEMPO miała prawdziwie oskarową atmosferę. Nie było wprawdzie czerwonego dywanu i błysku fleszy, ale starannie wyreżyserowane widowisko trzymało w napięciu aż do ostatnich minut.

Wieczór rozpoczął się od przemówień – usłyszeliśmy i przedstawicieli Europejskiego Forum Muzeów, i władz Portimão. Głos zabrała także przewodnicząca jury EMYA, Amina Krvavac.

Prezentację zwycięzców otworzyło ponowne przedstawienie Muzeum Pamięci Sybiru, tym razem przez członkinię Komitetu Kultury, Nauki, Edukacji i Mediów Rady Europy, hiszpańską deputowaną Luz Marinez Seijo.

– To przywilej, być częścią pierwszej europejskiej instytucji stojącej na straży praw człowieka i ludzkiej godności – rozpoczęła swoje przemówienie. – Dzielę się dziś z Wami obawą o te podstawowe wartości, bo oto znów mamy na świecie otwarte wojny. Ten świat się nie uczy, ale nie powinniśmy się poddawać. I tu jest wielka rola muzeów ze względu na pamięć, którą przechowują.

– Dziś z dumą prezentuję Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku. Serdecznie gratuluję profesorowi Wojciechowi Śleszyńskiemu i jego zespołowi. To wspaniałe muzeum, które prezentuje historie, wspomnienia i wartości tak bliskie Radzie Europy. To dlatego Komisja Kultury wybrała je jako tegorocznego zwycięzcę. To bardzo silny obraz historii i pojednania, który budzi emocje w młodych pokoleniach, pomagając im zrozumieć swoją historię, aby nigdy się nie powtórzyła w przyszłości – dodała.

Ponownie na scenę teatru TEMPO wszedł dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru, prof. dr hab. Wojciech Śleszyński.

– To zaszczyt i wyróżnienie dla naszego całego zespołu. Chcę wyrazić wdzięczność wobec każdej osoby, która miała wpływ na nasze muzeum – powiedział.

– Chociaż Muzeum Pamięci Sybiru jest polskim muzeum, opowiada historię całej Europy Wschodniej doświadczonej zbrodniczym reżimem komunistycznym. To nasze wspólne dziedzictwo, o którym nie możemy zapomnieć – podkreślił.

Napięcie rośnie…

W końcu nadszedł czas na ujawnienie nieznanych dotąd laureatów EMYA 2024.

Najpierw wręczono sześć wyróżnień. Trafiły do ZOOM – Muzeum dla Dzieci w Wiedniu (ZOOM Kindermuseum), do KMSKA, czyli Królewskiego Muzeum Sztuk Pięknych w Antwerpii (Koninklijk Museum voor Schone Kunsten Antwerpen), do Memoriału 1902 roku – Muzeum Franka A. Perreta na francuskiej Martynice (Mémorial de la catastrophe de 1902. Musée Frank A. Perret), do Narodowego Muzeum Sztuki, Architektury i Wzornictwa w Oslo (Nasjonalmuseet), do Muzeum Wytwarzania w Derby (Museum of Making) oraz do Muzeum i Miejsca Pamięci w Sobiborze (Oddziału Państwowego Muzeum na Majdanku).

W uzasadnieniu wyróżnienia dla sobiborskiego memoriału podkreślono wysiłek muzealników, aby przywrócić godność – i w miarę możliwości tożsamość – ofiarom tego nazistowskiego obozu zagłady.

Po muzycznej przerwie wręczono nagrody towarzyszące EMYA 2024, ufundowane przez podmioty współpracujące z Europejskim Forum Muzeów.

Kto dba o środowisko, kto skupia się na gościach

Sponsorowana przez Meyvaert Nagroda za Zrównoważony Rozwój trafiła do Muzeum Domu w Londynie. Placówka ta przeszła transformację od typowej prezentacji życia codziennego we wnętrzach z epoki do miejsca dyskusji na temat idei domu, codziennych obyczajów, zamieszkiwania, a także bezdomności. Jego pracownicy podkreślali, jak ważne – zwłaszcza po doświadczeniu pandemii – stały się dla nich działania społeczne i edukacyjne Muzeum oraz współpraca z lokalną społecznością, czego wyrazem stało się m.in. otwarcie dla wszystkich otaczającego budynek ogrodu jako przestrzeni wspólnych działań.

Nagroda Muzeum Portimão za Gościnność, Inkluzywność i Poczucie Przynależności trafia do tego muzeum, które według jury stawia zwiedzających na pierwszym miejscu i dostosowuje swój przekaz do jak najszerszego grona odbiorców. W 2024 roku otrzymało ją greckie Muzeum Soli w Messolonghi. Umiejscowione jest w eksploatowanej od wieków salinie, w lagunie u wybrzeży Morza Jońskiego, bogatej przyrodniczo i kulturowo. Współzałożyciel muzeum, odbierając nagrodę w formie rzeźby przedstawiającej witające się postaci, nie był w stanie powstrzymać emocji.

Łapiącego z trudem oddech Nikosa Kordosiego przed mikrofonem zastąpiła żona: – To jego dzieło życia. Muzeum powstało z jego miłości do miejsca, krajobrazu, kultury i soli. Włożył w nie wszystkie pieniądze, nie oczekując niczego w zamian. On je kocha bardziej niż mnie! – rozbawiła publiczność. Jurorzy, uzasadniając decyzję, podkreślali nie tylko niezwykłą gościnność muzeum i dowartościowanie odwiedzających, ale też działania na rzecz środowisk lokalnego i przyrodniczego.

Niby publiczność, ale bardziej przyjaciele

Nagroda Silletto za Partycypację Społeczną i Zaangażowanie trafiła do estońskiego Muzeum Kalamaja. To kameralna placówka nastawiona na zachowanie dziedzictwa kulturowego dzielnicy Kalamaja w Tallinie. Od samego początku współtworzona jest z miejscową społecznością. Procesowi organizacji muzeum towarzyszyły badania socjologiczne i etnograficzne wśród mieszkańców, to oni decydowali o kształcie wystawy stałej czy identyfikacji graficznej instytucji. Od nich wychodzą inicjatywy ekspozycji czasowych, warsztatów i spacerów tematycznych po dzielnicy. Kuratorki podążają za potrzebami kalamajczyków, dzięki czemu Muzeum stało się centrum lokalnej wspólnoty.

– Jesteśmy wdzięczne mieszkańcom Kalamai, że podzielili się z nami swoimi historiami, to dla nas zaszczyt – mówiła ze sceny jedna z trzech członkiń zespołu. – Muzeum Kalamaja zostało stworzone jako dom. Dla nas wszystkich to nigdy nie było miejsce pracy, zawód, ale sposób życia, wybór, by żyć pełnią pasji, jaką w sobie mamy Zapewniam Was, że Muzeum Kalamaja nie jest dziełem zamkniętym, każdego dnia zaczynamy od nowa.

Bohaterowie z muzeów

Ostatnią ze specjalnych nagród jest ta imienia założyciela Europejskiego Forum Muzeów i pomysłodawcy EMYA, Kennetha Hudsona. Przyznaje ją – w porozumieniu z jurorami – rada powiernicza Europejskiego Forum Muzeów. Mogą nią zostać uhonorowane zarówno konkretne osoby, jak i muzea (także spoza listy nominowanych do EMYA) czy instytucje. W 2024 roku Nagrodę im. Kennetha Hudsona za Odwagę Instytucjonalną i Uczciwość Zawodową otrzymał Ihor Poshyvailo, ukraiński etnolog i muzeolog, kurator i menedżer kultury, na co dzień pełniący funkcję dyrektora Narodowego Muzeum Rewolucji Godności w Kijowie, czyli Muzeum Majdanu.

W lutym 2022 roku, gdy Rosja przypuściła atak na Ukrainę, podjął się koordynacji działań na rzecz uchronienia ukraińskiego dziedzictwa przed zniszczeniem przez Rosjan. – Stał się kołem zamachowym wielu inicjatyw na rzecz ratowania muzeów i obiektów dziedzictwa kulturowego w Ukrainie – podkreślał szef Europejskiego Forum Muzeów, Joan Roca i Albert.

– Pracował bez wytchnienia, by dokumentować, digitalizować i zabezpieczać cenne obiekty i miejsca objęte konfliktem zbrojnym, a także promować rolę dziedzictwa kulturowego zarówno w stawianiu oporu, jak i w procesie pojednania. Jego niezłomność w walce o zachowanie ukraińskiego dziedzictwa uwidacznia siłę oporu i nadzieję, które będą inspirować kolejne pokolenia – kataloński muzeolog zakończył laudację łamiącym się głosem.

Poshyvailo w swoim wystąpieniu podkreślał, że nagroda nie jest dla niego, ale dla tysięcy ludzi, którzy ryzykują życie, by zabezpieczać ukraińskie dziedzictwo kulturowe. – Międzynarodowe wsparcie dla Ukrainy jest najlepszą nagrodą dla wszystkich zaangażowanych w ochronę i promowanie naszego dziedzictwa, które jest częścią Europy – mówił. – Rozumiemy, że w tej wojnie chodzi nie tylko o terytorium i polityczne ambicje, ale też o tożsamość i dziedzictwo. To wojna między autokratyzmem i demokracją.

– Muszę też wspomnieć o kolegach, którzy stracili życie, ratując muzealne kolekcje. Jedna z dyrektorek ze swoim zastępcą zginęli w rosyjskim ostrzale, przygotowując eksponaty do ewakuacji.

And the EMYA goes to…

Po tej pełnej wzruszenia części gali emocje sięgnęły zenitu. Na scenę weszła Amina Krvavac, przewodnicząca jury, aby przedstawić zdobywcę Europejskiej Nagrody Muzealnej 2024.

– Świadomość wartości i potencjału kultury w kształtowaniu postaw obywatelskich, wzmacnianiu politycznym oraz budowaniu odporności na wyzwania współczesności jest coraz większa, a wartość publiczna muzeów i ich wkład w rozwój społeczeństwa jest coraz bardziej doceniany – podkreśliła Krvavac.

– Tegoroczny zwycięzca to muzeum, które wyróżnia się umożliwianiem etycznego uczestnictwa oraz włączającymi praktykami konserwatorskimi. Wykazało się ono doskonałością w swoim otwartym, partycypacyjnym i przejrzystym procesie integracji, który stwarza nowe możliwości dla społeczności lokalnych i szerszej publiczności, by łączyć przeszłość i teraźniejszość – czytała uzasadnienie jury. – Muzeum to skutecznie umożliwia obywatelom zrozumienie dialogu kulturowego i zapewnia profesjonalne przywództwo w łączeniu kultur poprzez etyczne restytucje i zadośćuczynienie w obszarze kultury i ochrony dziedzictwa – brzmiała laudacja. EMYA 2024 przyznana została Muzeum Saamów SIIDA w Finlandii! – ogłosiła Amina Krvavac.

Przedstawicielki Muzeum SIIDA wystąpiły ponownie w tradycyjnych, barwnych strojach. Dyrektorka, Taina Pieski, odbierając dyplom i statuetkę – rzeźbę Henry’ego Moora, mówiła: – Cieszymy się, że nasza różnorodna działalność na rzecz ludu i kultury Saamów zyskały uznanie na arenie europejskiej. Muzeum SIIDA powstało przede wszystkim dla samych Saamów, ale jesteśmy szczęśliwi, że nasza samijska historia dotyka wszystkich w Europie i na całym świecie.

– Ta nagroda jest w pełni zasługą całej społeczności Saamów i to im chcę teraz podziękować – powiedziała dyrektorka muzeum i kontynuowała przemówienie po saamijsku. Potem dodała po angielsku: – Mamy nadzieję, że ta nagroda da nam siłę, by kontynuować ważną pracę na rzecz restytucji dóbr naszej wspólnoty. Potrzebujemy do tego wsparcia całej europejskiej wspólnoty muzealnej, Was wszystkich, aby przedmioty należące do naszych przodków wróciły do domu – zakończyła.

Więcej o tegorocznych zwycięzcach możecie przeczytać na stronie internetowej Europejskiego Forum Muzeów (w języku angielskim).

Nagranie z gali można obejrzeć w całości obejrzeć na kanale Museu de Portimão w serwisie YouTube:

Na (portugalski) koniec świata

Ostatni dzień dorocznej konferencji i galę rozdania nagród EMYA 2024 zwieńczyła uroczysta kolacja na brzegu rzeki Arade. Na drugi dzień organizatorzy umożliwili zainteresowanym odbycie wizyt studyjnych w jednym z muzeów regionu. Przedstawiciele Muzeum Pamięci Sybiru wybrali się do miasteczka Vila do Bispo, gdzie w tym roku otwarto niewielkie, ale dobrze zaprojektowane muzeum.

Nazywane jest „Stodołą Historii”, bo przez kilkadziesiąt lat „stodołą” mieszkańcy określali mieszczące się tutaj murowane spichlerze na zboże. O rolniczej przeszłości Vila do Bispo przypominają do dzisiaj pozostałości wiatraków oraz wystawa w nowym muzeum, które za cel stawia sobie ścisłą współpracę z lokalną społecznością. Oznaką sukcesu są liczne obiekty, które miejscowi przynoszą do muzeum. – Tę antyczną lampkę oliwną dzieci znalazły na plaży i przyniosły do nas. To cenne znalezisko – podkreślali oprowadzający nas muzealnicy.

Drugim muzeum, które odwiedziliśmy, była twierdza w Sagres, portugalski „koniec świata” (lub jego początek, jak utrzymują miejscowi). Tamtejsza niewielka, multimedialna ekspozycja przedstawia portugalskie zamorskie podboje, a sam przylądek oferuje piękny widok na ocean.

Udział w dorocznej konferencji Europejskiego Forum Muzeów był ważnym krokiem w dalszym rozwoju współpracy międzynarodowej Muzeum Pamięci Sybiru i wzmacnianiu naszej obecności na arenie europejskiej. Jeżeli wierzyć słowom przewodniczącego Forum, Joanowi Roca i Albert, nasz pobyt w Portimão będzie procentował jeszcze przez wiele lat.

Dziękujemy European Museum Forum za docenienie oraz wspaniałą organizację konferencji, Museu de Portimão i miastu Portimão za gościnność, zespołowi Narodowego Instytutu Muzeów za wsparcie nie tylko w czasie konferencji, całej polskiej „drużynie” na EMYA 2024 – i wszystkim, którym Muzeum Pamięci Sybiru nie jest obojętne.

Dziękujemy, że jesteście z nami!

Paulina Cylka

Sklep Odwiedź nasz sklep i sprawdź najnowsze publikacje Muzeum Pamięci Sybiru Odwiedź sklep