Kazimierz Pogorzelski urodził się 10 marca 1920 roku we wsi Kulbaki pod Grodnem. Tam spędził dzieciństwo i młodość – najpierw ucząc się w lokalnej szkole, a następnie pracując w gospodarstwie rodziców. W 1939 roku Grodzieńszczyzna znalazła się pod okupacją sowiecką, a niespełna dwa lata później – w czerwcu 1941 roku – niemiecką.



W czasie okupacji Kazimierz Pogorzelski wstąpił do Armii Krajowej, w której służył pod pseudonimem „Komin”. Był łącznikiem oraz pomagał ukrywać osoby poszukiwane przez Gestapo. W 1943 roku ożenił się z Jadwigą Krukowską. Po wojnie podjął pracę na kolei.
7 kwietnia 1946 roku NKWD aresztowało Kazimierza wraz z kilkoma innymi członkami podziemia. Osadzono go w więzieniu w Grodnie, a po dwóch tygodniach przeniesiono do Mińska. Tam zapadł wyrok: 10 lat łagrów i 5 lat pozbawienia praw obywatelskich. Tak rozpoczął się okres tułaczki i walki o przetrwanie. Pierwsze pół roku Kazimierz Pogorzelski spędził w obozie w Mińsku, skąd trafił do Uglicza i Rybińska. Następnie skierowano go do północnej Rosji, a stamtąd do Tallina. W 1954 roku przewieziono go do Omska, a rok później do wsi Wdowino w obwodzie nowosybirskim. Warunki panujące w łagrach były skrajnie ciężkie – głód, wycieńczenie i codzienna walka o przetrwanie były rzeczywistością zesłańców.
Równo po 10 latach, 7 kwietnia 1956 roku, Kazimierz Pogorzelski został zwolniony z zesłania. Powrócił do żony oraz dwójki dzieci. Rok później rodzina repatriowała się do Polski i osiadła w Brzegu na Śląsku, gdzie Kazimierz pracował jako stolarz. Po latach, za służbę w Armii Krajowej, został awansowany do stopnia sierżanta. Zmarł w 2002 roku.





Prezentowane w Muzeum Pamięci Sybiru eksponaty to m.in. fotografia Kazimierza Pogorzelskiego wykonana w Omsku w 1955 roku, świadectwo małżeństwa Jadwigi Krukowskiej i Kazimierza Pogorzelskiego, zaświadczenie informujące o zwolnieniu z odbywania wyroku oraz karty repatriacyjne Jadwigi i Kazimierza Pogorzelskich.
Każdy z tych dokumentów stanowi nie tylko świadectwo losu jednostki, ale również materialny ślad systemu represji. Szczególną wartość mają oryginalne dokumenty przywiezione ze Związku Sowieckiego. Ich zachowanie wiązało się z ogromnym ryzykiem. Jak podkreślił wnuk Kazimierza Pogorzelskiego, Grzegorz Pogorzelski:
– Dziadek przywiózł te dokumenty, w tym oryginalne zaświadczenie wystawione przez NKWD, które umożliwiło mu powrót do Polski po 10 latach zesłania. Polakom zakazywano wywożenia takich dokumentów – miały pozostać w Związku Sowieckim. Dziadek, narażając własne życie, ukrył je jednak w walizce i przewiózł do kraju. Za coś takiego groziła kara śmierci.
Spotkanie stało się także okazją do rozmowy o tym, jak ważną rolę w zachowaniu pamięci odgrywa rodzina. Jak zaznaczył prof. Wojciech Śleszyński, dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru:
– Dzisiejsze spotkanie jest wyjątkowe, ponieważ uczestniczą w nim trzy pokolenia rodziny. To najlepszy przykład tego, jak pamięć przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Instytucja taka jak Muzeum Pamięci Sybiru ma obowiązek ją utrwalać, ale ta najważniejsza praca zawsze zaczyna się w domu.
Historia Kazimierza Pogorzelskiego przypomina, jak długo po zakończeniu wojny trwały sowieckie represje i jak głęboko naznaczały losy kolejnych rodzin. Zachowane pamiątki są dla jego bliskich częścią rodzinnej tożsamości, a dla Muzeum Pamięci Sybiru – ważnym świadectwem doświadczeń Polaków, którzy po II wojnie światowej nadal mierzyli się z terrorem, aresztowaniami, wyrokami i zesłaniem.
Obecność rodziny podkreśliła, że historia Kazimierza Pogorzelskiego nie jest jedynie zapisem archiwalnym, lecz pozostaje żywą pamięcią, przekazywaną i pielęgnowaną wśród najbliższych. Udział w wydarzeniu miał dla nich szczególne znaczenie. Jak podkreślił przedstawiciel rodziny Pogorzelskich:
– Na pewno jest to dla nas wielkie święto rodzinne. Pamięć dziadka zawsze jest w naszym sercu i tego się nie da zapomnieć.
Eksponat Miesiąca można oglądać w Muzeum Pamięci Sybiru przez najbliższe tygodnie.
