Goście z Japonii w Muzeum Pamięci Sybiru - Muzeum Pamięci Sybiru

17 listopada 2024

Goście z Japonii w Muzeum Pamięci Sybiru

O doświadczeniach związanych z utratą rodzinnej ziemi opowiadali w Muzeum Pamięci Sybiru dawni mieszkańcy Wysp Kurylskich.

Przejdź do treści

Swoimi opowieściami podzielili się z mieszkańcami Białegostoku członkowie Stowarzyszenia Mieszkańców Wysp Chishima i Habomai: prezes Matsumoto Yuzo i wiceprezes Nogata Tatsuhiko. W spotkaniu wzięli udział także Konno Yuki, sekretarz Ambasady Japonii, Arima Junichi, zastępca dyrektora Oddziału Rosyjskiego Biura Spraw Europejskich z Ministerstwa Spraw Zagranicznych Japonii oraz tłumaczka Anna Omi. W sali zasiedli także Sybiracy wraz z prezeską białostockiego oddziału Związku Sybiraków Jolantą Hryniewicką, grupa studentów Uniwersytetu w Białymstoku oraz pracownicy Muzeum.

Rosja i Japonia od wieków spierają się o rozciągający się na długości ponad 1200 km Archipelag Kurylski, leżący na Oceanie Spokojnym pomiędzy wyspą Hokkaido a Kamczatką. Od 1945 roku terytorium to jest okupowane przez Rosję, dlatego aż do dzisiaj nie został podpisany traktat pokojowy pomiędzy tymi państwami. Wyspy mają znaczenie strategiczne oraz są bogate w surowce naturalne.

Dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru prof. Wojciech Śleszyński mówił w swoim wystąpieniu o różnych doświadczeniach Polaków i Japończyków związanych z agresją Rosji na oba kraje.

Prezes Matsumoto Yuzo wspominał:

– Pochodzę z największej wyspy Etorofu, położonej najdalej na wschód. Po zajęciu naszych stron rodzinnych przez Związek Sowiecki byliśmy deportowani do różnych miejsc. W obozach internowania spędziliśmy, w zależności od grupy, od roku do trzech lat. Część z nas była deportowana na Sachalin, z którego później trafiliśmy na japońską wyspę Hokkaido. 29 września 1945 roku wojska sowieckie wkroczyły na naszą wyspę i zajęły mój dom rodzinny. Poczta, na której pracował mój tata, została zamieniona na wydawnictwo sowieckiej gazety „Prawda”. Uważamy, że to nielegalne zajęcie i pozbawienie nas wszystkiego, co posiadaliśmy, było czynem niezwykle okrutnym. Po inwazji Rosji na Ukrainę nie możemy nawet tych czterech wysp odwiedzić. Jesteśmy uznani przez Rosję za organizację non grata.

Głos zabrała również Jolanta Hryniewicka, prezes białostockiego oddziału Związku Sybiraków, która przedstawiła historię swojej rodziny deportowanej w głąb sowieckiego imperium:

– Wspomnienia przedmówcy były bardzo podobne do naszych wojennych losów. W czerwcu 1941 roku o godz. 3 w nocy, łomot do drzwi i nagle krzyk: otwierać! Sowieci i ich miejscowi pomocnicy wpadli do naszego domu i kazali w ciągu pół godziny spakować się. W tym czasie mój ojciec był w więzieniu w Białymstoku, a mama została sama z pięciorgiem dzieci. Przewieźli nas na dworzec, załadowali do bydlęcych wagonów, podróż trwała sześć tygodni. Zawieziono nas do Ałtajskiego Kraju, blisko Mongolii i tam byliśmy do 1943 roku. Później mogliśmy się przemieszczać w cieplejsze rejony Związku Radzieckiego. Jako członkowie Związku Sybiraków staramy się swoje przeżycia przekazywać młodszemu pokoleniu, żeby, póki jesteśmy, historia nasza nie została zapomniana – podsumowała.

Obecni na sali studenci chętnie zabierali głos i zadawali wiele pytań. Wydarzenie było niezwykłą okazją do wymiany wspólnych doświadczeń oraz rozmowy na temat historii i losów naszych rodzin.

Sklep Odwiedź nasz sklep i sprawdź najnowsze publikacje Muzeum Pamięci Sybiru Odwiedź sklep