Deportacja na Wschód nierozerwalnie wiązała się ze stratą – domu, ojczyzny, nadziei, a przede wszystkim najbliższych. Maria Zawojska, urodzona w 1910 roku w Niwkowie koło Łomży, w czasie II wojny światowej utraciła kolejno męża, dom, syna i córkę…
W lutym 1940 roku jej mąż Józef Zawojski został deportowany przez Sowietów. Po kilku latach trafił do tzw. armii Berlinga i zginął w jednej z bitew. Maria Zawojska wraz z dziećmi – Januszem i Celiną – również została deportowana na Syberię, tam wkrótce zmarł jej syn. Niewiele później w 1942 roku, już po ewakuacji z tzw. armią Andersa do Iranu, zmarła także jej córka Celina.
Maria Zawojska w krótkim czasie utraciła wszystko. Jednakże jej los to nie tylko opowieść o stracie jaką niosła deportacja na Sybir, ale również o więzi, która rodziła się między tymi, którzy przetrwali.



Pracując jako położna w szpitalu w Ahwazie, poznała Ignacego Sołtysiaka – również deportowanego, a następnie żołnierza tzw. armii Andersa. Trudne przeżycia zbliżyły ich do siebie.
Na początku 1944 roku oboje trafili na front włoski, a po wojnie przeniesiono ich do Wielkiej Brytanii. W 1947 roku Maria, na własną prośbę, została zwolniona ze służby i wróciła do rodzinnej miejscowości. W tym samym roku, również na własną prośbę, z wojska zwolniono Ignacego. Wyjechał do Polski i osiadł w miejscowości Kamyk w województwie częstochowskim.
Nigdy więcej się nie spotkali.
Maria zmarła bezpotomnie, już nigdy nie założyła rodziny. Listy i fotografie Marii i Ignacego zostały przekazane do Muzeum przez jej krewnego – Waldemara Matejkowskiego.




We wspomnieniach p. Waldemara, jego ciocia była bardzo skrytą osobą, która niemal nie wracała do wspomnień z tamtych lat.
– Maria była jakby przytłumiona tamtymi wydarzeniami. Nie otwierała się wśród rodziny. Ludzie deportowani z mojej miejscowości… to jakby nie było z nimi kontaktu, nie potrafili mówić o tym, co przeżyli. To były takie biedne istoty po prostu – mówił.
