Dzisiejszego wieczoru, w wypełnionej po brzegi sali, mieliśmy okazję doświadczyć spotkania dwóch odległych krajów – Polski i Indii. Ich historia spleciona jest z losami setek polskich dzieci, głównie sierot wojennych ewakuowanych podczas II wojny światowej ze Związku Sowieckiego, które nieoczekiwanie znalazły schronienie w księstwie Nawanagaru, w północno-zachodnich Indiach.
O losach polskich dzieci oraz maharadży Jam Saheba, który przyjął je do swojego księstwa, w niezwykły sposób opowiedziały bohaterki dzisiejszego wieczoru – Monika Kowaleczko-Szumowska, autorka i producentka interaktywnego webdoca „Dzieci Maharadży” oraz Apeksha Niranjan, indyjska tancerka o polskich korzeniach.





Jednym z ocalonych był Wiesław Ostypuła, który deportowany wraz z mamą i bratem trafił do „diet domu” (domu dziecka).
– Diet dom ma tylko w nazwie – dom dziecka – a tak naprawdę jest miejscem, gdzie gromadzeni są ulicznicy, kryminaliści. Tam były również polskie dzieci – opowiadała Monika Kowaleczko-Szumowska – Wiesio i wszyscy mali Polacy, którzy tam byli, myśleli, że tam już zakończą swoje życie. Polski rząd na uchodźstwie doskonale zdawał sobie sprawę, co się dzieje i rozsyłał delegatów, którzy poszukiwali tych dzieci. Wiesio był ewakuowany z diet domu i rozpoczęła się jego droga do Indii. Ta droga nie rozpoczęłaby się, gdyby nie maharadża Jam Saheb, władca Nawanagaru, który bardzo dobrze znał polską sytuację. Nikt inny w tym momencie nie oferował żadnego miejsca dla Polaków. Brytyjczycy nie zgadzali się na pomoc, ponieważ bali się obecności Polaków w Indiach ze względu na bardzo silne nastroje niepodległościowe. Maharadża powiedział: „Nie potrzebuję waszej zgody, ponieważ zapraszam ich jako swoich gości”.
Jam Saheb, znany w historii również jako „Dobry Maharadża”, powitał polskie dzieci na peronie w Nawanagarze słowami: „Nie jesteście już sierotami, ponieważ ja jestem ojcem wszystkich mieszkańców Nawanagaru, więc także i waszym ojcem”. Dotrzymał słowa i był bardzo częstym gościem na osiedlu, w którym znajdowało się kilkaset polskich sierot.
Państwo polskie uczciło pamięć maharadży, nadając mu pośmiertnie Krzyż Komandorski Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej oraz nazywając jego imieniem skwer w Warszawie (Skwer Dobrego Maharadży). Inicjatorem tych działań był dr Krzysztof Iwanek z Uniwersytetu w Białymstoku, działający wspólnie z Centrum Studiów Polska–Azja.




Wanda Nowicka również mieszkała na takim osiedlu. Znalazła tam miłość swego życia, Vasantrao Kashikara, z którym wzięła ślub wbrew wszystkiemu – tradycji, kastowości, obyczajowości, władzom polskiego osiedla, rodzinie Vasantrao. Mieli 18 lat, gdy zostali sami, wszyscy się od nich odsunęli. Sytuacja zmieniła się, gdy Wanda urodziła pierwszego syna, a potem jeszcze czterech i stała się ukochaną synową. Wanda Nowicka stała się Hinduską, jednocześnie nie zapominając o polskich tradycjach i zaszczepiając je tak głęboko, że były widoczne w pokoleniu jej dzieci i wnucząt.
Apeksha Niranjan, wnuczka Wandy Nowickiej, w wyjątkowym pokazie klasycznego tańca indyjskiego Bharatnatyam przedstawiła historię „Dobrego Maharadży”. Poprzez taniec wyraziła swoją pamięć do przodków pochodzących z Polski. Choć Indie i Polskę dzielą tysiące kilometrów, dzisiejszego wieczoru nasza historia była szczególnie bliska.





