W ramach cyklu „Eksponat Miesiąca” prezentujemy wybrane przedmioty znajdujące się w zbiorach Muzeum Pamięci Sybiru – każdego miesiąca inne – dając szerokiej publiczności możliwość głębszego poznania losów Sybiraków i Sybiraczek. W aktualnej odsłonie cyklu zwiedzający mogą zobaczyć pamiątki związane z rodziną Pałków, która została deportowana na Sybir w kwietniu 1940 roku.
– Comiesięczne spotkania i opowieści towarzyszące prezentacji tych przedmiotów mają dla Muzeum Pamięci Sybiru ogromną wartość. Dzięki osobom, które zdecydowały się przekazać nam rodzinne pamiątki, możemy zachować i upowszechniać ich historię – opowiadać ją kolejnym pokoleniom, budując tym samym most między przeszłością a teraźniejszością – mówił podczas inauguracji cyklu, prof. Wojciech Śleszyński, dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru.




W kwietniu 1940 roku ofiarą sowietów padło 60 tysięcy osób, głównie kobiet, dzieci i osób starszych. Początek deportacji był dla nich również początkiem zupełnie nowego etapu w życiu, który często wiódł ich w miejsca, o których niegdyś by sami nie pomyśleli.
Ignacy Pałka był w okresie międzywojennym zawodowym podoficerem Wojska Polskiego. W 1923 roku wziął ślub z Heleną Wierzbowską. Para doczekała się trójki dzieci: Władysławy Janiny (ur. 1924), Antoniny Haliny (ur. 1925, zm. 1926) oraz Zygmunta Jana (ur. 1928). Po wybuchu II wojny światowej Ignacy musiał opuścić Stryj, w którym mieszkał z rodziną, i udał się do pułku w Przemyślu. Około 21 września 1939 roku przekroczył granicę polsko-węgierską. Internowany na Węgrzech przebywał tam do końca wojny. Tymczasem, w kwietniu 1940 roku, Sowieci deportowali do Kazachstanu jego żonę, córkę i syna.
– W przypadku naszej rodziny to życie na zesłaniu wyglądało bardzo różnie. Mama przez jakiś czas chodziła do kołchozu, ale babcia i mój mały wujek – nie. Babcia Helena była krawcową. Kiedy przyszło do wywózki, trafili akurat na takiego „dobrego” funkcjonariusza NKWD, który pozwolił im zabrać ze sobą to, co zdołają. Mieli to szczęście, że byli już spakowani, bo wcześniej przerzucano ich z mieszkania do mieszkania. Dzięki temu udało się zabrać trochę więcej rzeczy niż w innych przypadkach, kiedy ludzie byli budzeni nagle w środku nocy i w tym całym zamieszaniu nie wiedzieli, co ze sobą wziąć.
Babcia miała na przykład przygotowany – jeszcze niedokończony – kostium i inne rzeczy, które później przerabiała albo wymieniała. Część z nich miała większą wartość i można je było zamienić na jedzenie – trochę mąki, żeby zrobić lepioszki, czasem kawałek masła, cokolwiek, co pozwalało przetrwać w tych trudnych warunkach – mówiła Teresa Orlikowska, wnuczka Heleny Pałki i córka Władysławy Janiny Orlikowskiej.




Jesienią 1941 roku rodzina opuściła miejsce deportowania i w czerwcu 1942 roku dotarła do Dżałał-Abad. Ostatecznie udało im się ewakuować do Iranu.
W październiku 1942 roku rodzinę skierowano do Osiedla dla Polskich Uchodźców w Marandellas w Rodezji Południowej w Afryce (obecnie Zimbabwe). Helena została tam kierowniczką Damskiego Warsztatu Krawieckiego, a jej dzieci kontynuowały przerwaną przez wojnę i deportację naukę. W czerwcu 1945 roku Zygmunt Pałka zmarł z powodu gruźlicy. Dwa lata później Helena i Janina wyjechały do Polski, gdzie po latach rozłąki spotkały Ignacego.
Eksponaty, które można zobaczyć w ramach kwietniowej odsłony cyklu:
- Rzeźbiony widelec z kości słoniowej, Afryka, I poł. XX w.
- Torebka Heleny Pałki, Afryka, I poł. XX w.
- Hebanowe figurki zwierząt, Afryka, I poł. XX w.

