Chociaż Muzeum Pamięci Sybiru nie kojarzy się z zabawkami, to mamy w swoich zbiorach niezwykły eksponat, który przebył w objęciach małej dziewczynki długą drogę, stając się jej towarzyszem w trudnych chwilach. Mowa o znajdującym się na wystawie stałej misiu, który połączył dwie deportowane wraz z rodzinami dziewczynki – Renię Jackowską i Basię Świderską. Historia Basi i Reni to poruszająca opowieść o dzieciństwie na zesłaniu, wzajemnym wsparciu i pielęgnowaniu pamięci.

Miś trafił na Syberię tulony przez Renię Jackowską, deportowaną razem z matką z okolic Lwowa do obwodu irkuckiego. Maskotka pomogła dziewczynce przetrwać deportację, pobyt i ewakuację ze Związku Sowieckiego wraz z Armią Andersa.
Po ewakuacji losy Jackowskich splotły się z losami państwa Świderskich. Obie rodziny mieszkały w tym samym domu w Ain-Karem (część Jerozolimy). Miś szybko stał się ulubioną zabawką także Basi Świderskiej. Kiedy w 1946 roku rodzina Jackowskich otrzymała pozwolenie na wyjazd do Anglii, Renia oddała go na pamiątkę Basi. Po kilkudziesięciu latach miś trafił do Muzeum Pamięci Sybiru przekazany przez siostrę Barbary, Hannę Świderską. Oprócz misia, rodzina przekazała nam też wiele innych cennych pamiątek m.in. kurpiowski kilim i teczkę.
Pomimo tego, że Barbara Świderska nie mieszka w Polsce, udało nam się z nią spotkać osobiście w Muzeum Pamięci Sybiru. Była to bardzo wzruszająca wizyta, podczas której Pani Barbara mogła na własne oczy zobaczyć swojego dawnego, małego towarzysza. To pełne emocji spotkanie wzruszyło nie tylko rodzinę Świderskich, ale też towarzyszących jej podczas oprowadzania pracowników.



Po zwiedzeniu wystawy stałej Muzeum, rodzina spotkała się z prof. Wojciechem Śleszyńskim, dyrektorem Muzeum Pamięci Sybiru. Wizyta była również okazją do nagrania wspomnień Barbary Świderskiej.
– Ja tego misia bardzo, bardzo kochałam. Gdy rodzina Jackowskich dostała pozwolenie, żeby jechać dalej, to rodzice namówili Renię, żeby mi go podarowała. […] Wcześniej cały czas odwiedzałam, rodzinę Jackowskich, żeby misia zobaczyć. To była właściwie moja jedyna zabawka. Ten miś był moim ratunkiem przez kilka lat dzieciństwa, gdy zaczęłam rozumieć rozmowy dorosłych, Sybiraków, po których miałam koszmary. Póki miałam przy sobie misia, mogłam spokojnie zasypiać. Miś mnie ratował – mówiła nam Pani Barbara.
Znajdujący się na wystawie stałej miś poruszył już wielu naszych zwiedzających. Dawny towarzysz Basi budzi też niezmiennie ogromne zainteresowanie wśród dzieci, które biorą udział w organizowanych przez Muzeum Pamięci Sybiru zajęciach edukacyjnych.
Miś jest też jednym z dowodów na to, jak dużą rolę w pielęgnowaniu pamięci odgrywają przekazane do Muzeum osobiste przedmioty i kryjące się za nimi historie. To dzięki nim kolejne pokolenia mogą dowiedzieć się o wydarzeniach sprzed lat, poznać historię rodziny, a także wyruszyć w niezwykłą podróż w poszukiwaniu swoich korzeni.
Ogromnie dziękujemy za ten dar serca.
Twórzmy razem to miejsce i dzielmy się historiami, które nie mogą zostać zapomniane.

