8. Bieg Pamięci Sybiru w Białymstoku za nami! - Muzeum Pamięci Sybiru

7 lutego 2026

8. Bieg Pamięci Sybiru w Białymstoku za nami!

To był kolejny rok z rekordową liczbą uczestników. W wydarzeniu udział wzięło prawie 1200 osób.

Przejdź do treści

W niesamowitej aurze gęsto sypiącego śniegu po raz ósmy odbył się w Białymstoku Bieg Pamięci Sybiru. Tegoroczna edycja znów miała miejsce w Lesie Turczyńskim, na pograniczu Białegostoku i Kleosina. Uczestnicy po raz drugi mogli zmierzyć się z dwoma dystansami 5 i 10 km. W tym roku aż jedna trzecia z nich wybrała dłuższy dystans.

Tuż przed 18:00 nastąpiła ceremonia otwarcia. Uczestników przywitał prof. Wojciech Śleszyński, dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru:

– Dzisiaj jest Was tutaj ponad 1200 osób, jest to absolutny rekord. Biegniemy w klimacie dokładnie takim samym jaki był 86 lat temu. W nocy z 9 na 10 lutego ruszyły pierwsze wagony z wywiezionymi. Bardzo proszę o uwagę i ostrożność – mówił.

Do zebranych przemówiła także Jolanta Hryniewicka, prezes białostockiego oddziału Związku Sybiraków:

– Dzisiejszy bieg jest uhonorowaniem tysięcy obywateli polskich, którzy w latach 40. i 50. XX wieku byli wywiezieni na Syberię i do Kazachstanu. Cieszymy się, że pamięć o zesłańcach Sybiru przetrwała, i że ci młodzi ludzie biegną mimo, że warunki są bardzo ciężkie. Wśród biegnących są również potomkowie Sybiraków, cieszymy się, bo mamy komu przekazać swoją historię – podkreśliła.

Do uczestników zwrócił się także Grzegorz Kuczyński, prezes Fundacji Białystok Biega.

– Bardzo dziękuję, że jesteście tutaj z nami, że zdecydowaliście się stanąć na starcie. Dziękuję, że jesteście w Białymstoku, za dwa tygodnie biegamy we Wrocławiu. Dzisiaj też wystartował bieg wirtualny na całym świecie. Dostajemy już wyniki z Wiednia, z Berlina, ze Stanów Zjednoczonych, z Wielkiej Brytanii. Bardzo się z tego cieszę, że cały świat biega dzisiaj razem z Wami. Wy jesteście tutaj, oni gdzieś tam, ale wszyscy są złączeni tą jedną ideą – mówił.

O 18:00 wystartowała pierwsza fala biegu na 5 km. Uczestnicy wbiegli w ciemny las, zaopatrzeni jedynie w swoje czołówki. Towarzyszyły im mróz, ciemność i cisza, a na trasie czekały przygotowane specjalnie punkty przypominające o idei tego wydarzenia. Około kilometra od startu znajdował się „wagon” – scenografia zbudowana z połączonych namiotów, które od wewnątrz miały nadruk imitujący drewniane deski. W bocznych ścianach wycięto otwory pełniące rolę okien, przez które wpadało światło z zewnątrz, tworząc wrażenie mijanego krajobrazu. Gdy uczestnicy wbiegali do środka, ogarniała ich ciasnota, półmrok i chłód, co choć trochę miało przybliżyć warunki transportu obywateli polskich na Sybir.

Drugi punkt stanowiła instalacja świetlna – dwa reflektory ustawione po obu stronach ścieżki. Ich ruchome światła padały na biegaczy z góry, dając wrażenie, że pochodzą z wieży strażniczej. Efektom świetlnym towarzyszyły również dźwięki – okrzyki strażników po rosyjsku.

Kolejnym elementem na trasie był „teatr cieni” przedstawiający zesłańców przy wyrębie lasu, a ostatnim – jak co roku – ustawione wzdłuż drogi znicze upamiętniające Sybiraków.

Wiele pytanych osób opowiadało, że to właśnie klimat biegu skłonił ich do wzięcia udziału:

– Przede wszystkim inne warunki niż normalne biegi, które odbywają się w ciągu dnia. Jest ciekawa atmosfera i wyjątkowe atrakcje na trasie – mówiła jedna z uczestniczek.

A jedna z trzech pierwszych kobiet na mecie dodała:

– To jest jedyny bieg, kiedy startuję zimą. Klimat tego wydarzenia przyciąga. Trasa jest bardzo fajna, super efekty po drodze. Byłam przygotowana na te same, ale były inne – nawet lepsze niż w ubiegłym roku.

Dla niemal wszystkich uczestników Bieg Pamięci Sybiru jest nie tylko wydarzeniem sportowym, ale przede wszystkim hołdem dla ludzi, którzy doznali wyjątkowo ciężkich warunków podczas wywózki i życia z dala od rodzinnych stron.

– Dla mnie osobiście jest to taki hołd Sybirakom. Jestem pod wrażeniem ich wytrwałości, jak oni w tym zimnie dawali tam radę – mówiła jedna z biegaczek.

Każdy uczestnik na mecie otrzymał pamiątkowy medal. W tym roku widnieje na nim lokówka do włosów, która należała do Amelii Sieczko. W nocy z 9 na 10 lutego 1940 r. Amelia Sieczko została deportowana wraz z całą rodziną – mężem Bernardem i szóstką dzieci Na dalekiej północy nigdy nie była przez nią używana, ale pozwoliła zachować pamięć o normalnym życiu. Rodzina Sieczko powróciła do Polski po wojnie – w marcu 1946 roku. Pani Amelia nigdy później nie używała tej lokówki. Przedmiot ten pozostał cenną pamiątką rodzinną. Obecnie stanowi część wystawy stałej Muzeum Pamięci Sybiru.

Chętni uczestnicy biegu mieli też okazję, by na swoim medalu wygrawerować osiągnięty wynik lub inny tekst upamiętniający dzisiejsze wydarzenie. Podczas mroźnego wieczoru, oprócz gorącej, sportowej atmosfery na wszystkich czekały ciepła herbata i zupa, dostępne były również koce ratownicze.


Przed nami jeszcze bieg we Wrocławiu – w sobotę 21 lutego, w Lesie Osobowickim. Wszystkich, którzy chcieliby upamiętnić Sybiraków, zachęcamy także do udziału w biegu wirtualnym, który trwa od 7 do 28 lutego. Kilometry pokonane w takiej wersji biegu są doliczane do ogólnej puli wszystkich biegaczy biorących udział w wydarzeniu.

Sklep Odwiedź nasz sklep i sprawdź najnowsze publikacje Muzeum Pamięci Sybiru Odwiedź sklep