Józef Czapski, Na nieludzkiej ziemi (Kraków 2017, Wydawnictwo ZNAK) – recenzja

Na nieludzkiej ziemi to książka, której lektura w Polsce przez wiele lat była zakazana. Po raz pierwszy została wydana w 1949 roku w Paryżu przez Instytut Literacki. W Polsce w latach 80-tych książkę opublikowano i kilkukrotnie wznawiano w obiegu podziemnym, po raz pierwszy w 1982 roku. Pierwsze legalne wydanie ukazało się w roku 1990 nakładem wydawnictwa Czytelnik. Na nieludzkiej ziemi to sugestywny reportaż z wydarzeń, których bohaterem i obserwatorem był Józef Czapski. Pochodził z hrabiowskiego rodu, z wykształcenia prawnik i malarz, z konieczności żołnierz, z powołania pisarz, był człowiekiem wykształconym i niezwykle wrażliwym na sztukę. 27 września 1939 r. został wzięty do niewoli sowieckiej i internowany w obozie w Starobielsku, gdzie przeżył piekło obozowego życia. Jako jeden z nielicznych, cudem uniknął losu oficerów zamordowanych w Katyniu. Był również więziony w obozach w Pawliszczew Borze i w Griazowcu pod Wołogdą. Zwolniony w 1941 roku na mocy układu Sikorski–Majski, wstąpił do tworzonych w Tockoje Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS (tzw. Armia Andersa), gdzie zajmował się (do kwietnia 1942 roku) bezskutecznym poszukiwaniem „zaginionych” oficerów polskich w Związku Sowieckim – jak się okazało w kwietniu 1943 roku – ofiar zbrodni katyńskiej. Przeszedł szlakiem II Korpusu przez Bliski Wschód do Włoch, gdzie brał udział w kampanii włoskiej. Jako delegat rządu RP na emigracji brał udział w międzynarodowej komisji badającej zbrodnię katyńską. Był również współzałożycielem paryskiej Kultury.

W Na nieludzkiej ziemi wyodrębniono trzy części. Pierwsza: Wspomnienia Starobielskie, to wspomnienia z życia w niewoli. Autor z drobiazgową wręcz precyzją opisuje trudne dni internowania i fatalne warunki pobytu w obozie, dominujące poczucie beznadziejności, szoku spowodowanego klęską i zaskoczenia „ciosem w plecy” ze strony Sowietów, ale również walkę współwięźniów o zachowanie resztek godności i człowieczeństwa. Skupia się na towarzyszach niedoli – polskich oficerach, z których wielu wymienia z imienia i nazwiska. Spisuje wszystkie posiadane wiadomości: o ich życiu, rodzinach, wykonywanych przed wojną zawodach, wyglądzie i cechach charakteru. Tak jakby chciał zachować od zapomnienia ostatnie dni życia ofiar katyńskiej zbrodni.

Druga część książki to w dużej mierze wspomnienia Czapskiego z podróży po Związku Sowieckim w poszukiwaniu więźniów Starobielska, Kozielska i Ostaszkowa – oficerów, którzy z nieznanych wtedy przyczyn nie stawili się do formującej się Armii Andersa. W czasie podróży pisarz obserwuje również życie „wolnych” obywateli ZSRS, a rozmawiając z przedstawicielami administracji – mechanizmy sowieckiej władzy. Opisuje rozmowy i spotkania ze zwykłymi ludźmi, pisarzami, żołnierzami. Obnaża oparty na donosach, obozach, strachu i terrorze sowiecki system, który stał się zbrodniczy, również dla własnych obywateli. „Nie trudne warunki, nie głód, to wszystko jest mniej ważne w porównaniu z tym zdławieniem człowieka, z niemymi spojrzeniami ludzi, wśród których nie ma prawie takiego, który by nie miał kogoś najbliższego w obozach na północy. […] charakterystyczne jest powiedzenie jednego z sędziów śledczych: kiedy mój znajomy badany powiedział mu, że nas Polaków jest 30 milionów, że nie tak łatwo jest nas zgładzić – zaśmiał się: »no wielka rzecz, my w samych obozach pracy i w więzieniach mamy więcej«” – pisze Czapski. Opisuje relacje i historie napotkanych na swej drodze ludzi: Polaków, Rosjan, Żydów, Kazachów, Uzbeków, Ukraińców. Przekaz jest jasny – każdy człowiek jest ważny jako jednostka i każdy ma swoją niezwykłą historię. Ci stłamszeni i upodleni przez system sowiecki, zbici w bezimienną masę ludzie mają także swój głos i przemawiają na kartach tej książki.

Bardzo cenna, ale wstrząsająca zarazem, jest relacja z okresu formowania wojska polskiego w ZSRS. Początkowo towarzyszyła temu euforia i zachłyśnięcie się wolnością: „tłumy ludzi na stacjach, wszędzie Polacy wypuszczeni z więzień, obozów, w łachmanach, zniszczonych fufajkach, zarośnięci, wszyscy z płonącymi, szczęśliwymi oczami, trochę pijani – wszystko jedzie na południowy wschód z Archangielska, półwyspu Koli, z Workuty – do wojska polskiego”. Czapski opisuje problemy, z jakimi musiało borykać się polskie dowództwo: „Tworzenie wojska w takich warunkach, z elementu wyniszczonego fizycznie – to był wyczyn, który niejednemu na początku wydawał się ponad nasze siły”. Relacjonuje kolejno pojawiające się problemy: z budową zaplecza mieszkalnego i technicznego, aprowizacją, brakami uzbrojenia i kadry dowódczej, koniecznością zapewnienia opieki napływającej ludności cywilnej, szerzącymi się chorobami, ograniczaniem przez władze sowieckie rozbudowy wojska, aż do żądań Stalina dotyczących zmniejszenia stanu armii z 7 do 3 dywizji i decyzji o ewakuacji ze Związku Sowieckiego. Wiadomość o ewakuacji sprawiła, że „lawina Polaków, która toczyła się z północy na południe z łagrów i najdalszych kołchozów, jeszcze się wzmogła […] każda nasza dywizja, każdy nasz oddział obrastał w rzesze cywilów, kobiet, starców, szkieletowatych dzieci. Ostatkiem sił docierali oni do polskiego żołnierza w nadziei, że może z nim wydostaną się z Rosji Sowieckiej”. Autor opisuje również rozpacz tysięcy tych, którzy na skutek wstrzymania ewakuacji, musieli zostać w ZSRS i „udać się z powrotem na dawne szlaki głodu i poniewierki”. Szczegółową relację przerywa choroba Czapskiego, którą sam autor nazywa „ucieczką”. Czy od rzeczywistości, która stała się zbyt trudna do zniesienia? Tę część zamyka niemal symboliczny obraz wyjazdu do Iranu grupy polskich sierot. „Co znaczy 60 dzieci i parę kobiet w ogólnym rachunku setek tysięcy wymordowanych, wygubionych, takie myśli obojętne i gorzkie błąkają mi się po głowie […]. Odkrywam twarzyczki tych dzieci jedne za drugimi, widzę, jak jedyna i niepowtarzalna jest każda z tych twarzy, jak drogocenna jest ta garstka. Wyprowadzenie tych kruszynek polskiej nędzy w lepsze warunki, przezwyciężenie w tym celu tysięcy trudności urasta mi do spraw najważniejszych. […] Jakim cudem […] te dzieci, nie leżą jak dziesiątki tysięcy innych – kruche szkieleciki w beztrumiennych płytkich grobach Rosji, Syberii czy Turkmenistanu”?

Trzecia część książki: Prawda o Katyniu, to autoryzowany tekst przekładu artykułu ogłoszonego w „Gavroche” 12 maja 1945 roku. Czapski prezentuje dwie tezy: niemiecką i sowiecką, dotyczące zbrodni na polskich oficerach. Następnie przytacza dowody na to, że zbrodnia nie mogła zostać dokonana przez SS, natomiast niezaprzeczalny w niej udział mieli w 1940 roku Sowieci.

Najnowsze wydanie z 2017 roku, o którym jest mowa w recenzji, zawiera również niepublikowany dotąd rozdział: Opowiadanie Wicia, odnaleziony w archiwach autora. Historia usłyszana w Starobielsku od współwięźnia Witolda Kaczkowskiego, opowiada o tragicznych losach jego stryja aresztowanego przez Niemców za szpiegostwo w 1915 roku. Czapski dostrzega wyraźną analogię pomiędzy losami „więźnia z Gwijany i jego krewnego osadzonego w sowieckim obozie.

Publikację zamyka posłowie prof. Natalii Lebiediewej, jednej z najwybitniejszych znawczyń tematyki katyńskiej, stanowiące jej podsumowanie i uzupełnienie.

Na nieludzkiej ziemi to książka, którą trzeba przeczytać, a może raczej przeżyć. Mimo iż porusza trudny i tragiczny w historii Polski temat, nie sposób się od niej oderwać, gdyż napisana jest językiem niezwykle płynnym i plastycznym. Treść wzbogacają częste odwołania do literatury i malarstwa. Historie poszczególnych bohaterów poruszają i skłaniają do refleksji nad wartością ludzkiego życia. Historia i życie każdego opisywanego człowieka dla Czapskiego – humanisty, jest wartością samą w sobie, wartością nadrzędną. Poraża go niszczycielska siła sowieckiej władzy, która unicestwiła setki, tysiące, miliony pojedynczych istnień. A ci, którzy przetrwali? Co decydowało o życiu lub śmierci? Przypadek, przeznaczenie, wola przetrwania, wiara czy nadzieja na powrót do domu?

Czapski ocalał i wrócił z „nieludzkiej ziemi”. Postanowił dać świadectwo i właśnie taki wymiar ma jego książka.

Autor: Agnieszka Pietrasz

Do góry