„Więzienna codzienność w sowieckich systemach obozowych” – głos panelu dyskusyjnego

Kim byli represjonowani w sowieckich obozach? Jak wyglądał dzień powszedni osadzonego? Jak wysoka była śmiertelność wśród więźniów? W jaki sposób przebiegały powroty? Poszukiwanie odpowiedzi na te i inne pytania było celem uczestników panelu „Więzienna codzienność w sowieckich systemach obozowych”, który odbył się w Książnicy Podlaskiej im. Łukasza Górnickiego 6 listopada 2017 r. Spotkanie zostało przygotowane przez Muzeum Pamięci Sybiru w ramach konferencji „Zwycięzcy i zwyciężeni – więźniowie obozów sowieckich”, organizowanej przez Oddział Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi i Uniwersytet Jan Kochanowskiego w Kielcach.

Prelegentów oraz publiczność powitał dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru dr hab. Wojciech Śleszyński. Wprowadził odbiorców w tematykę przywołując „zasługi” Naftalija Frenkla w tworzeniu systemu obozowego. Przywołał także przypisywane Frenklowi słowa: „Z osadzonego musimy wycisnąć wszystko w ciągu pierwszych trzech miesięcy – potem nic nam po nim”.

Odpowiadając na pytanie o osoby trafiające do obozów, prof. Aleksiej Zacharczenko (Państwowy Uniwersytet Pedagogiczny, Filia w Samarze), wyjaśnił, iż zależało to od rodzaju obozu. Na pobyt w jednostkach GUŁagu skazywani byli ludzie za wykroczenia gospodarcze, czy wypowiedzi, którym przypisywano np. podtekst polityczny. Polacy, którzy dostali się w niewolę Armii Czerwonej, trafili do obozów dla jeńców wojennych. Istniały też łagry dla szeregowców, oficerów i żandarmerii.

Prof. Aleksander Riepiniecki (Państwowy Uniwersytet Społeczno-Pedagogiczny w Samarze) próbował zmierzyć się z mitem dotyczącym osadzonych, opierającym się na przeświadczeniu, że byli to inteligenci i kadra zarządzająca. Okazuje się, że 90% stanowili ludzie z wykształceniem podstawowym. Tylko 10% posiadało dyplomy studiów wyższych.

Rytm dnia w obozie był odgórnie regulowany. Więźniowie pracowali od godz. 9 do godz. 19. Początkowo normy żywieniowe pozwalały pracować i przeżyć. Jednak racje żywieniowe zmieniały się wraz z sytuacją na froncie.

Dr Marcin Zwolski (Muzeum Pamięci Sybiru) zaznaczył, że w opisach życia obozowego (m.in. w przypadku żywienia) mamy do czynienia z normami, które nie były wykonywane. System zaopatrzeniowy nie nadążał za szybkim wzrostem liczby więźniów. Często też produkty, które miały być przekazane osadzonym, były rozkradane „po drodze”.

Osoby wywiezione w latach 1944-1945 dość szybko wracały. Zorganizowane powroty trwały do roku 1947 i odbywały się w lepszych warunkach niż wywózki. Jednak na powracających, już we własnym kraju, czekało inne niebezpieczeństwo. „Tam było strasznie, ale w polskich więzieniach, do których trafiali nieraz powracający z obozów, było jeszcze gorzej…” – dodał Zwolski.

Dr Dariusz Rogut (Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Łodzi, Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach) dokonał podsumowania dyskusji, omawiając dwie główne przyczyny wywózek: likwidację Polskiego Państwa Podziemnego (w celu eliminacji Polaków i osłabienia polskości) oraz chęć pozyskania darmowej siły roboczej.

Następnie paneliści oddali głos licznie zgromadzonej publiczności. Do dyskusji włączyli się Sybiracy oraz młodzież licealna.

Dziękujemy Książnicy Podlaskiej, Uniwersytetowi Jana Kochanowskiego w Kielcach oraz Oddziałowi Instytutu Pamięci Narodowej w Łodzi za współorganizację spotkania.

Do góry