Opowieść Zygmunta Królikowskiego, deportowanego w lutym 1940 roku do miejscowości Komarticha

W lutym 1940 roku rodzina Królikowskich została deportowana z miejscowości Równo w okolice Archangielska. Pobyt na zesłaniu przeżyła tylko dwójka dzieci - Zygmunt i Adela, którzy lata 1943-1946 wspólnie spędzili w Domach Dzieckach w Chanace (Uzbekistan) i Duszanbe (Tadżykistan).

"Dom Dziecka w Duszanbe był zorganizowany na wzór sowieckich 'dietdomów' dla 'bezprizornych', których nie brakowało w czasie wojny na terenie tego ogromnego imperium. Podzielone na grupy wiekowe dzieci mieszkały w Domu Dziecka i uczyły się w polskiej szkole. Należy ją rozumieć tak, że oprócz przedmiotów obowiązkowych według sowieckiego programu nauczania były wykładane dodatkowo takie przedmioty jak język polski, historia itp. Równocześnie starsza młodzież, po zajęciach, obowiązkowo pracowała. W lecie jeździliśmy na przykład do okolicznych kołchozów, pracowaliśmy przy żniwach, zbiorach warzyw: pomidorów, papryki, cebuli. (...) Ja w wolnych chwilach starałem się dokształcać bardzo intensywnie. Brałem stale dodatkowe lekcje z matematyki i fizyki u doktora Horna, przed wojną docenta Uniwersytetu w Kijowie. Dr Horn był mężczyzną niskiego wzrostu o rozwichrzonej ogromnej czuprynie ze stojącymi siwiejącymi włosami. Był ubrany biednie (...) Jego przemiła powierzchowność i duża skromność onieśmielały i budziły szacunek.(...) Zawdzięczam mu bardzo wiele i zawsze wspominam tą wielką dla mnie postać z czułością i wdzięcznością (...) A za moje dodatkowe lekcje płaciła 'Mama' Ryczakowa [Maria Ryczakowa, żona i wdowa po Naczelniku Sądu w Przemyślu, deportowana do Kazachstanu w kwietniu 1940 r., kierowniczka ds. wychowawczych w Domu Dziecka z Duszanbe], która w tym celu wyzbyła się nawet obrączki ślubnej".

Źródło: sybir.com.pl

Do góry