Opowieść Teresy Kalinin, deportowanej w kwietniu 1940 roku do obwodu mołotowskiego

Teresa Kalinin z d. Antoniak (ur. 1932) w kwietniu 1940 roku została deportowana z Rodzicami i siostrami do miejscowości Diedowka (rejon gajnski, obwód mołotowski).

"Ojciec przed wojną był gajowym, mieszkaliśmy w kolonii Ożynnik koło Studzianek (...) Pod koniec października [1939 roku] zwolnili go z pracy i kazali nam się wyprowadzić z gajówki. Przyjechaliśmy do babci, do wsi Buksztel i ojciec zaczął pracować w tartaku w Czarnej Wsi. W marcu 1940 roku zastukali do okna Sowieci z krzykiem by szybko otwierać. Było ich trzech - jeden został na podwórku przy saniach, drugi stał w sieni, a trzeci wszedł do mieszkania i kazał pakować się całej rodzinie. Miałam wtedy 7 lat, moja siostra Jadzia - 4, a najmłodsza Danusia 20 miesięcy. Mama zaczęła nas ubierać, pościeliła łóżka (...) Jeden z żołnierzy zaczął krzyczeć byśmy pakowali wszystko co mamy. Ojciec zapytał: 'Po co? Przecież i tak nas na śmierć wieziecie!'. A On mówi: 'Będziecie to sprzedawać na chleb dla dzieci, może jakoś przeżyjecie'. Kiedy rodzice wciąż nic nie brali, to on sam rzeczy pakował i zanosił je na sanie. Babcia, mama i my wszystkie okropnie płakałyśmy, a ojciec klął na czym świat stoi. Gdy oprócz mebli wszystko już wynieśli, kazali nam siadać na sanie. Było 40 stopni mrozu. Przewieźli nas do Białegostoku, rozładowali w Zwierzyńcu, gdzie było już dużo Polaków. W kwietniu zapakowali wszystkich w bydlęce wagony i powieźli".

Źródło: sybir.com.pl

Do góry