Opowieść Ewy Urbańskiej, deportowanej w kwietniu 1940 roku do Kazachstanu

13 kwietnia 1940 roku Pani Ewa Urbańska (ur.1936), razem z siostrą Anną i matką Zofią, została deportowana z miejscowości Dworzec (województwo nowogródzkie) do Kazachstanu (obwód aktiubiński, rejon rosnikowski, wieś Enbeksze). Do Polski wróciły w roku 1946.

"W pierwszych dniach września odprowadziłyśmy Ojca już przebranego w mundur oficerski na dworzec kolejowy. My, dzieci, byłyśmy zafascynowane jego odmiennym od codziennego wyglądem. Ojciec był przystojnym mężczyzną, wysokim, ok. 190 cm wzrostu, piwne oczy, szatyn, słuszna wyprostowana sylwetka. Pożegnałyśmy go wesoło, bo też nikt nie zdawał sobie sprawy, ze nigdy go nie zobaczymy. Ja miałam wówczas trzy lata i znam go jedynie z opowiadań mamy i nielicznych zdjęć w albumach rodzinnych (...)
W czasie transportu pierwszy postój miał miejsce w Smoleńsku, 18 kwietnia. Żołnierze otworzyli drzwi wagonu i kazali kilku Polakom wyjść w celu przyniesienia wody. Mama zgłosiła się jako pierwsza, bo bardzo cierpiała na bóle głowy i brak powietrza. Kiedy oddaliła się znacznie od transportu, jeden z żołnierzy zaproponował jej by uciekła i zaklinał się, że nie będzie strzelał. Oczywiście mama odrzuciła propozycję, przecież czekały na nią dwie małe córeczki. Los jest nieprzewidywalny. Właśnie w tym samym dniu został nieopodal rozstrzelany [w Katyniu] nasz Ojciec".

Źródło: sybir.com.pl

Do góry