Opowieść Dominiki Kukiełki, deportowanej w czerwcu 1941 roku do Kazachstanu

Dominika Kukiełka z d. Zalewska (ur. 1930) w czerwcu 1941 roku została deportowana z Rodzicami i rodzeństwem do Kazachstanu (obwód aktiubiński, kołchoz "Łakargan")

"Jak wyglądało to nasze mieszkanie? Na pięć rodzin liczących w sumie 25 osób miała wystarczyć jedna dość duża izba, na środku której znajdował się ogromny kocioł do gotowania potraw. Ludzie mogli jednak zająć tylko połowę tego pomieszczenia, ponieważ w głębi, za kotłem, stała... krowa. Zamiast okien były tam tylko nieoszklone otwory. Nie było też drzwi. Nie można było tego porównać ani do mieszkania, ani nawet do obory. W miarę możliwości oczyściliśmy to pomieszczenie i całą naszą 25-osobową już rodziną usiłowaliśmy się jakoś rozlokować. Na szczęście nie było tam zimno, bo lata w Kazachstanie są upalne. Temperatura w ciągu dnia dochodziła do 45 stopni C.

Nadeszła noc. Rozłożyliśmy się na glinianej podłodze. Jako materace służyła nam bylica, czyli tzw. burzan wycięty w stepie, którą przykryliśmy kocami i prześcieradłami. Noc była straszna. Ze wszystkich stron wlatywały roje komarów. Zostaliśmy tak pokąsani, że następnego dnia, cali podrapani, wyglądaliśmy jak chorzy na ospę. Na drugą noc nasi rodzice wpadli na pomysł by zapalić pod paleniskiem, na którym stał kocioł do gotowania, trochę zielonej trawy. Sposób ten okazał się skuteczny - obfity dym z paleniska wypędził komary. Wówczas okna i drzwi zasłoniliśmy kocami i prześcieradłami. Komarów wprawdzie nie było, ale dokuczał nam swąd i duchota. Trzeciej nocy postanowiliśmy spać na stepie. Ten pomysł też nie był udany, ponieważ w środku nocy musieliśmy uciekać przed karawaną wielbłądów (...)"

Na zdjęciu: Dominika Zalewska (w środku) po powrocie z zesłania, 1948 rok.

Źródło: sybir.com.pl

Do góry