Opowieść Aliny Dobrowolskiej, deportowanej w czerwcu 1941 roku do Ałtajskiego Kraju

W czerwcu 1941 roku Alina Dobrowolska, razem z rodziną wychowującego ją stryja, została wywieziona z Supraśla do miasta Ojrot-Tura w Ałatajskim Kraju. Tam poznała i zaprzyjaźniła się z Pauliną Piasecką (na zdjęciu), którą z racji wieku zaczęła traktować jak rodzoną babcię:

"My mieszkaliśmy w domu należącym prawdopodobnie do byłego właściciela cegielni. Zajmowaliśmy jedną dużą izbę (...) Obok zakwaterowane było starsze małżeństwo z Jurowiec - Paulina i Jan Piesieccy (...) Już w niespełna pięć miesięcy pobytu na Syberii Pan Piesiecki zmarł, było to podczas dużych mrozów, w miesiącu grudniu (...) Pani Piesiecka przeżyła zesłanie i wróciła z nami szczęśliwie do Polski. Lubiłam ją jak rodzoną babcię i wiedziałam, że ona też bardzo mnie lubi. Ciekawie opowiadała nam o swojej młodości (...), doskonale prowadziła ogród warzywny, wiedziała na przykład jak zabezpieczyć wschodzące warzywa przed mszycą, stosując popiół drzewny (...) Wspólnie pracowaliśmy przy sadzeniu, pielęgnacji roślin i zbiorach, zapewniło nam to przetrwanie. Razem też modliliśmy się głośno, odprawialiśmy nabożeństwa majowe, czerwcowe i różańcowe. W naszym mieszkaniu zbierali się wszyscy Polacy i wspólnie się modliliśmy".

Źródło: sybir.com.pl

Do góry