„Niezarekwirowane. Historie ludzi, którzy przeżyli to, czego boimy się najbardziej” - prezentacja książki

Niezarekwirowane. Historie ludzi, którzy przeżyli to, czego boimy się najbardziej” – prezentacja książki miała miejsce 25 listopada w siedzibie Polskiego Radia Białystok.

Większość byłych więźniów Gułagu nigdy wcześniej nie mówiła o łagrach. Wielu z nich do dziś boi się złamać tajemnicę milczenia, do którego zobowiązali się w latach 50., nie rozgranicza ZSRR i obecnej Rosji, a swoich obozowych losów nie uważa za zamknięty rozdział. Anna Artemjewa, Jelena Raczewa zebrały relacje ludzi Gułagu – więźniów oraz ich oprawców i pracowników łagrów sowieckich. Stworzyły niezwykły zapis historii – ludzi, epoki stalinizmu, ale też dzisiejszej świadomości o represjach i konsekwencjach traumy dla Rosji i Rosjan.

Czytajcie tę książkę, bo to lekarstwo na niepamięć i analfabetyzm historyczny. Wszystko, co tu napisano to sól na rany, ogień w sercu i trucizna w żyłach. Ludmiła Ulicka

goście: Anna Artemjewa, Jelena Raczewa, Marcin Szczyciński, Wojciech Śleszyński – moderator
fragmenty książki przeczytali: Olga Gordiejew, Wojciech Kujałowicz, Lech Pilarski

O książce:
Bohaterowie książki pracowali w łagrach lub byli więzieni od końca lat 30. do końca lat 50., czyli w okresie najstraszniejszych represji stalinowskich. Jedni siedzieli tam za „agitację antysowiecką”, inni w nim pracowali: w pionie administracyjnym, jako strażnicy, personel medyczny. Wśród bohaterów książki są m.in. pianistka uwięziona w dniu wybuchu wojny za „wykonanie faszystowskiego hymnu” (utworu Bacha), malarz oskarżony o „próbę przekopania tunelu z Leningradu pod mauzoleum Lenina”, są opowieści księdza o pierwszej ekstazie religijnej i partyzanta o pierwszym zabitym czekiście. Jest mowa o profesorze Państwowego Uniwersytetu Moskiewskiego, który wyjadał kaszę perłową spośród cudzych ekskrementów, i o strażniku, który uczył swojego psa gończego Synka tropić ludzi i podawać łapę. Są historie więźniarek, które zawijały włosy na wałeczki, żeby nocą wydostać się przez druty kolczaste na randkę, oraz obozowej pielęgniarki wyrzuconej
z pracy za miłość do skazańca.

O swoich przeżyciach opowiadają ludzie z Rosji, krajów nadbałtyckich czy Ukrainy, o pochodzeniu polskim. Komunistyczny system nie oszczędzał nikogo: rolnicy, inteligenci, osoby mające „niesłusznych” przodków, studenci, żołnierze Armii Czerwonej wracający z niemieckiej niewoli, Żydzi ocaleni z Holokaustu, reemigranci z Zachodu – wszyscy oni stali się ofiarami systemu.
Oprócz opowieści więźniów w książce znalazły się też wspomnienia strażników i innych funkcjonariuszy oraz pracowników Gułagu. Ta publikacja to niezwykle rzadka okazja do poznania historii represji z drugiej strony – funkcjonariusze systemu sporadycznie odważają się mówić o sobie jako współsprawcach i o swoich motywacjach do wykonywania takiego zajęcia. To ostrzeżenie, że „katami” nie są jakieś „bestie”, ale zwykli ludzie. Ich opowieści są szczególnie ważne – powinniśmy je traktować jako stałe ostrzeżenie, sygnał alarmowy.

Relacje, nagrane przez dziennikarki „Nowej Gazety”, obejmują nie tylko samo doświadczenie łagrowe, ale sięgają do całej biografii bohaterów, a także wpływu doświadczenia bycia uwięzionym lub funkcjonariuszem systemu opresyjnego w kontekście dalszego życia bohatera, jego rodziny i środowiska, współczesnej świadomości i odbioru tego zjawiska, dotyczącego historii milionów ludzi.

Całości dopełniają fotografie archiwalne i współczesne zdjęcia bohaterów oraz przedmiotów związanych z ich opowieścią: artefaktów łagrowych, nieskonfiskowanych cudem podczas rewizji przedmiotów osobistych, dokumentów. Autorki nie opatrują tych wypowiedzi obszernym komentarzem, pozwalają czytelnikowi na samodzielne wysnucie wniosków.

fot. Karolina Mosiej-Zambrano/MPS

Do góry