Rocznica kwietniowych deportacji z 1940 roku.

"Puste domy nie zdążyły się jeszcze zupełnie wyziębić"...

Puste domy po wywiezionych 10 lutego 1940 r. w głąb Związku Sowieckiego ponad 140 tys. polskich obywateli – głównie leśników i osadników wojskowych nie zdążyły się jeszcze zupełnie wyziębić, kiedy Sowieci rozpoczęli przygotowania do kolejnej operacji.

Tym razem za swój cel obrali przebywających w sowieckich obozach jeńców (oficerów Wojska Polskiego, funkcjonariuszy przedwojennej policji i więziennictwa), a także osadzonych w więzieniach byłych polskich urzędników, bogatych gospodarzy i innych, podejrzewanych o antysowieckie nastawienie. Szef NKWD, Ławrientij Beria, nakazywał, aby sprawy rozpatrzyć w trybie specjalnym z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania. Rozpatrzenie spraw – dodawał – przeprowadzić bez wzywania zatrzymanych i bez przedstawienia zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.

W pierwszych dniach kwietnia rozpoczęły się egzekucje, które przeszły do historii pod mianem Zbrodni katyńskiej – w sumie rozstrzelano prawie 22 tys. polskich obywateli, w tym kilkanaście tysięcy oficerów wojska i policji. Zapadły też ostateczne decyzje w sprawie deportacji. Akcję zaplanowano na 13 kwietnia, a jej ofiary miały trafić do Kazachstanu. Ludność nauczona doświadczeniem sprzed dwóch miesięcy nie była już tak zaskoczona jak w lutym. Dzięki temu niektórzy mogli się jakkolwiek do wywózki przygotować, choćby spakować najpotrzebniejsze przedmioty. Nożyczki, okulary, kałamarze, dziecięce zabawki – to tylko kilka z drobiazgów, które udało się spakować w środku nocy pod lufą karabinu funkcjonariusza NKWD.

Niektórzy spośród objętych akcją reagowali jednak bardzo radykalnie, zdecydowani za wszelką cenę nie dopuścić do jej realizacji. W meldunkach NKWD jest opisanych wiele dramatycznych wydarzeń: We Lwowie miały miejsce następujące wypadki: podczas wysiedlania jednej z żon oficerów, ta rzuciła się z okna, umieszczono ją w szpitalu; druga poderżnęła sobie gardło brzytwą; w trzeciej rodzinie po powiadomieniu matki i córki o czekającym je wysiedleniu miał miejsce wypadek, wskutek którego obydwie zmarły. Podejrzewane otrucie.

Mimo licznych problemów w ciągu doby załadowano ponad 2 tys. wagonów, w których zmieściło się 16,5 tys. rodzin – w sumie około 54 tys. osób. 17 kwietnia meldowano o zakończeniu akcji. Na Wschód jechało około 60 tys. osób w 50 ogromnych transportach. Pierwsze z nich dotarły do Kazachstanu już 23 kwietnia. Kolejne dojeżdżały jeszcze przez niemal miesiąc. Wśród wysiedlonych jest około 50 % dzieci i starców, 20 % dorosłych mężczyzn, reszta to kobiety – meldowało NKWD Kazaskiej Republiki Sowieckiej.
Chociaż nie była to ani pierwsza, ani ostatnia masowa deportacja, to okoliczności kwietniowej wywózki uprawniają do tego, aby traktować ją wyjątkowo. W tym niezwykle trudnym czasie, pomimo dramatycznej sytuacji własnej, represjonowani myśleli głównie o swoich bliskich. Mordowani jeńcy i więźniowie, nie zdając sobie sprawy z tego, że ich los jest już przesądzony, do ostatnich chwil pisali i wysyłali listy do rodzin. Nie mogli wiedzieć, że niektóre z tych listów dotrą do miejsca przeznaczenia zbyt późno, aby zastać tam adresatów, którzy odbywali już tragiczną podróż w przeciwnym kierunku. Z kolei rodzice, żony, a zwłaszcza dzieci polskich jeńców i więźniów jadąc na Wschód żyły nadzieją, że spotkają tam tatusia…

Na stepy Kazachstanu i do tajgi Syberii trafiły setki tysięcy naszych rodaków. Upamiętnienie dziejów Polaków na wschodzie jest naturalnym, narodowym obowiązkiem. To im w całości poświęcona zostanie wystawa stała budowanego w Białymstoku Muzeum Pamięci Sybiru oddająca hołd wszystkim wywiezionym i pomordowanym przez zbrodniczy system komunistyczny. Ekspozycja będzie łączyć w sobie tradycję i nowoczesność. Każdy eksponat to zaklęta w nim opowieść, a najlepszą opowieścią jest ta przytoczona przez naocznego świadka historii.

Powstające Muzeum Pamięci Sybiru to nie tylko budynek, lecz także tworzący go zbiór historii, które chcemy przekazać światu. Gromadzimy przedmioty, fotografie, dokumenty, wspomnienia… Wszystkie te rzeczy są niezwykle cenne, a okazywane wsparcie jest dla nas bardzo ważne.

Jeśli możesz i chcesz przekazać eksponat skontaktuj się z nami:

Katarzyna Śliwowska

Kierownik Działu Gromadzenia i Opracowywania Zbiorów
tel - +48 795 650 760
Do góry