"Operacja polska” NKWD 1937–1938. Zapomniane ludobójstwo – międzynarodowa konferencja w Sejmie RP, 29 czerwca 2017 r.

Muzeum pamięta i dziękuje organizatorom za zaproszenie do udziału w obradach.

29 czerwca 2017 r. w sali im. Konstytucji 3 Maja w budynku sejmu odbyła się międzynarodowa konferencja „Operacja polska” NKWD 1937–1938. Zapomniane ludobójstwo. Organizatorem spotkania było Ministerstwo Obrony Narodowej, Narodowe Centrum Kultury oraz Instytut Pamięci Narodowej.

Sesji naukowej przewodniczył prof. Mikołaj Iwanow. W wystąpieniu inaugurującym obrady odwołał się do dotychczasowych ustaleń badawczych dotyczących „operacji polskiej”, jak i wyzwań związanych z upamiętnieniem ponad 100 tys. Polaków – ofiar zbrodni z lat 1937-1938.

- „Operacja polska” miała trwać trzy miesiące, a trwała ponad rok. Było to wydarzenie bez precedensu. Być Polakiem w 1937 r., to tak jak być Żydem w III Rzeszy.

Prof. M. Iwanow podkreślił, że Polacy ginęli nie tylko podczas „operacji polskiej”, a „wielki terror” dotkliwie doświadczył także inne nacje. Jednakże to „operacja polska” była wzorem dla innych.

- Kto uwierzył, że w Polsce było 100 tys. „szpiegów”? – z trwogą pytał Mikołaj Iwanow, chcąc wyjaśnić, że szpiegów było kilku, a pozostali byli chłopami i nie byli komunistami, lecz zwykłymi ludźmi: rolnikami, ziemianami, kolejarzami, weterynarzami… Ginęli nieświadomie, bez aktu oskarżenia.

Nikita Pietrow reprezentujący Stowarzyszenie „Memoriał” ukazał „operację polską” jako element polityki państwa totalitarnego. Według przedstawionych przez niego danych „wielki terror” oznaczał ok. 1,5 mln aresztowanych i ok. 800 tys. rozstrzelanych. Te liczby i represje były logiczną konsekwencją wykreowanej przez Józefa Stalina wizji wrogów państwa sowieckiego.

Dr Tomasz Sommer odwołał się do własnych doświadczeń związanych z poszukiwaniem materiałów dotyczących zbrodni oraz niedostępnością źródeł znajdujących się w archiwach rosyjskich. Clou badań nad „operacją polską” stanowi rozkaz 00485, wydany 11 sierpnia 1937 r. przez Nikołaja Jeżowa. Jego kopię znalezioną na Ukrainie, Tomasz Sommer udostępnił wraz z tłumaczeniem na język polski. Jednakże tajemnicą pozostają załączniki do rozkazu, instrukcje, formularze itp., które – zdaniem historyka – odkryłyby mechanizmy zbrodni.

- Aby podzielić ludzi i zapobiec ich jednoczeniu się zostały wprowadzone rejony. Taka forma pasowała politycznie kremlowskim działaczom. Polski Rejon Narodowy otrzymał nazwę na cześć Juliana Marchlewskiego. Działacz nigdy nie pojawił się na terenie Polrejonu (zmarł 1925 r. podczas pobytu w sanatorium) – wyjaśniał prof. Henryk Stroński. Historyk podkreślał wkład Polaków w rozwój gospodarczy Marchlewszczyzny. Dekadę trwającą od połowy lat 20. do połowy lat 30. (czyli pojawienia się idei kolektywizacji) Stroński nazwał „okresem aksamitnym”. Jako jego symbol wskazał czerwone (nieprzypadkowo zdaniem badacza) filiżanki z fabryki porcelany w Dołbyszu, która była znaczącym zakładem przemysłowym, stworzonym przez Polaków.

Dr Władimir Adamuszka z Białorusi i dr Siergiej Kokin z Ukrainy zwrócili uwagę na planowość zbrodni, podkreślając, że terror był sposobem myślenia i działania władzy sowieckiej począwszy od Włodzimierza Lenina. Obaj naukowcy, odwołując się do danych liczbowych, wskazywali ludobójczy wymiar akcji NKWD z lat 30. XX w.

- Najmłodsza, najbardziej aktywna warstwa społeczna została zniszczona. Z punktu widzenia psychologii ucierpiało pięć pokoleń. Procesy demograficzne zostały zachwiane. Tysiące osób było represjonowanych w wojsku. Zniszczono inteligencję – wymieniał dr Adamuszka, opisując skutki polityki sowieckiej lat 20. ubiegłego stulecia.

Ten los podzieliło również duchowieństwo katolickie, którego kadra została całkowicie zlikwidowana przez władze sowieckie. O dramatycznych losach Kościoła katolickiego w ZSRS w latach 1935-1939 mówił ks. prof. Roman Dzwonkowski. W latach 30. XX w. na terenie państwa sowieckiego dokonano okrutnych zbrodni przeciwko wierzącym, szczególnie Kościołowi katolickiemu i ludności polskiej, którą prześladowano z wyjątkową uporczywością. Ich winą było to, iż byli Polakami i katolikami – zreasumował ks. Dzwonkowski.

Odmienne ujęcie „operacji polskiej” zaprezentował dr Roman Podkur. Badacz odniósł się do tematu przez pryzmat wykonawców „wielkiego terroru”. W wystąpieniu dementował mit wybraństwa funkcjonariuszy NKWD. Odwołując się od zawartości teczek osobowych, przedstawił szkic „procedury” zatrudniania pracowników NKWD, politykę kadrową, zarządzanie zasobami, a także degradacje i kary moralne, będące skutkiem decyzji o rehabilitacji ofiar stalinizmu.

Podczas konferencji mieli okazję zabrać głos naukowcy i przedstawiciele organizacji memorialnych z Polski, Białorusi, Ukrainy i Rosji. Forum sali sejmowej stało się nie tylko miejscem naukowej dyskusji, ale także okazją do formułowania kolejnych apeli i wezwań do zintensyfikowania działań wokół upamiętnienia „operacji polskiej” sformułowanymi m.in. przez Wice-przewodniczącego Stowarzyszenia „Memoriał” Borysa Bielenkina, dr. Macieja Wyrwę, czy Piotra Zychowicza – redaktora naczelnego „Historii Do Rzeczy”.

Odpowiedzią na ten zbiorowy manifest jest m.in. forma upamiętnienia „operacji polskiej” przyjęta przez Muzeum Pamięci Sybiru. Propozycję odwołań do wydarzeń z lat 1937-1938 w działalności placówki zaprezentował dyrektor Muzeum prof. Wojciech Śleszyński.

- Kulminacją tegorocznych działań będzie otwarcie wystawy plenerowej w centrum Białegostoku, które odbędzie się 11 sierpnia 2017 r. - w dniu rocznicy wydania rozkazu 00485 – zapowiadał dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru.

W holu sejmowym uczestnicy konferencji mogli zapoznać się z wystawą „Ofiary zbrodni” przygotowaną przez Instytut Pamięci Narodowej oraz Stowarzyszenie „Memoriał”. W ramach ekspozycji zaprezentowano sylwetki ofiar represji ze strony NKWD. Prezentacjom wizualnym towarzyszył opis merytoryczny zawarty w katalogu wydanym przez IPN.

Do góry